KSW 47: Norman Parke wraca z dalekiej podróży i wygrywa z Borysem Mańkowskim!

źródło: materiały prasowe KSW

Ta walka miała niesamowity ładunek emocjonalny dla obu zawodników. Wiele słów padło między Borysem Mańkowskim i Normanem Parkiem, więc KSW postanowiło dać im obu szansę wyjaśnienia sobie sprawy w klatce.

Norman Parke ma na koncie trzy walki dla KSW: dwukrotnie mierzył się z mistrzem wagi lekkiej, Mateuszem Gamrotem i raz z weteranem organizacji, Łukaszem Saszą Chelwickim. Tę dzisiejszą walkę, z Diabłem Tasmańskim, stoczył w wyższej wadze (do 77 kg).

Borys Mańkowski wrócił do walki po najtrudniejszym okresie w trwającej już ponad 8 lat karierze w KSW. Dwie przegrane w 2017 roku i kontuzje w 2018, które wykluczyły go z aktywnych startów spowodowały, że do boju z Parkiem wyszedł bardziej niż zmotywowany.

Od początku rundy obaj ruszyli do przodu i w mocną wymianę, cios za cios. Mańkowski spróbował obalenia, a następnie gilotyny, ale Parke się wybronił. Walka trafiła pod siatkę, ale nie na długo. Po powrocie do centrum klatki, kontrolę nad tempem walki przejął Mańkowski, zarzucając gradem ciosów na tułów i głowę. Parke przeszedł do defensywy, inkasując kolana i uderzenia, które przechodziły przez gardę. Po jednym celnym ciosie na twarz Mańkowskiego, Polak lekko zwolnił, ale szybko wrócił do rytmu. Pod koniec rundy Parke spróbował obalenia, ale było to zaledwie symboliczne.

Drugą rundę aktywnie rozpoczął Mańkowski, a Parke zaczął się odgryzać, trafiając kilka razy dość celnie. Mańkowski poszedł po nogi, ale nieskutecznie. Po krótkiej wymianie ciosów podął kolejną próbę i na chwilę udało mu się rzucić rywala na matę. Mańkowski dość wyraźnie zwolnił, a Parke uderzał z kontry, często celując na wątrobę rywala. Na ostatnie 30 sekund odsłony Irlandczykowi z Północy udało się obalić i skontrolować Polaka, który jednak zachował w parterze aktywność.

Trzecia runda zaczęła się dużo spokojniej. Mańkowski nie ruszał w wymiany, próbował obalenia, ale Parke je wybronił. Chwilę później, przy kolejnej próbie, Norman zdobył pozycję dominującą. Borys skręcił się po nogę, ale Norman wyszedł z tego i ponownie znalazł na górze i utrzymywał się tam do końca rundy, dzięki umiejętnemu rozłożeniu ciężaru ciała.

Sędziowie jednogłośnie przyznali zwycięstwo Normanowi Parke.