KSW 53: Sebastian Przybysz znokautował Jakuba Wikłacza [WIDEO]

185

Sebastian Przybysz zaliczył udany rewanż ze swoim pierwszym pogromcą – Jakubem Wikłaczem, nokautując rywala uderzeniami na wątrobę w trzeciej rundzie.

Runda 1:

Próba wyczucia dystansu po obu stronach. Prawy sierpowy Sebastiana Przybysza, lecz przestrzelony. Jakub Wikłacz smagał przeciwnika ciosami prostymi, rozbijając dość szybko nos zawodnika z Mighty Bulls. Przybysz próbował wywierać presję, chcąc złapać swojego pierwszego pogromcę na zamachowego prawego sierpa. Wymiana na dużym luzie z obu stron. Kontra lewym prostym w wykonaniu gdańszczanina. Wikłacz zasypany gradem ciosów, sporo kombinacji lądowało na jego tułowiu i głowie, co spowodowało rozpaczliwe sprowadzenie do parteru, doskonale wybronione przez rywala. Z góry znajdował się „Sebić”, jednak nie na długo, bo zdecydował się wstać do stójki. Sporo wzajemnych wymian ciosów, obaj zawodnicy z rozbitymi nosami. Kolejna próba sprowadzenia za jedną nogę po stronie zawodnika z Olsztyna, ale ponownie bez skutku. Wysokie kopnięcie i kilka ciosów na koniec rundy w wykonaniu Sebastiana.

Runda 2:

Agresywniej zaczął Wikłacz, ale po chwili Przybysz oddał ciosy przeciwnikowi, obszernymi sierpami i kombinacjami na tułów. Próba wejścia w nogi po stronie olsztynianina, ciosy podbródkowe „Sebicia”. Niskie wewnętrzne kopnięcie po stronie Jakuba. Próba skrócenia dystansu i złapania klinczu w zamiarze Wikłacza, jednak nieudana. Jakub wracał do realizacji planu z początku pierwszej rundy, obijając głowę przeciwnika prostymi. Zwarcie, klincz złapany przez Jakuba, silniejszy Przybysz jednak odwrócił pozycję pod siatką. Wikłacz podchwycił jednak głowę, łapiąc gilotynę! Przybysz łapał powietrze ostatnim tchem, jednak wyszedł! Po chwili Wikłacz poszedł po próbę brabo, lecz nie zdołał przełożyć nóg. Garda, Jakub na górze, zawodnik z Mighty Bulls próbował rozcinać przeciwnika z dołu łokciami. Trójkąt nogami, przejście do balachy i nieudolna próba omoplaty w wykonaniu zawodnika z Gdyni. W konsekwencji, znalazł się na góry i spuścił kilka ciosów młotkowych na głowę przeciwnika.

Runda 3:

Wysokie kopnięcie Wikłacza, trzy sierpowe Przybysza, lewy cios „Sebicia” doszedł do celu! Wikłacz mocno zmęczony, wyraźnie odczuł cios rywala. Kolano z wyskoku Jakuba, dwa ciosy, kombinacja w kontrze gdynianina. Mnóstwo mocnych ciosów lądowało na tułowiu Wikłacza! Olsztynianin zwalił się nieprzytomny na deski, gdzie Przybysz dobił go jeszcze kilkoma młotkami w tułów. Wątroba odmówiła posłuszeństwa, sędzia przerwał pojedynek.

W ten sposób, Sebastian Przybysz udanie zrewanżował się Jakubowi Wikłaczowi za porażkę sprzed 3 lat.