Mamed Khalidov o powrocie: „Potrzebuję czasu, by podjąć decyzję odnośnie swojej przyszłości”

źródło: interia.pl

Długo każe na siebie czekać Mamed Khalidov. Fani coraz częściej dopominają się o decyzję zawodnika w sprawie nie tylko powrotu do klatki, ale też wyboru organizacji, dla której będzie walczył. W grze nadal pozostają bowiem co najmniej dwie: KSW i ACB.

Zaraz po gali KSW 39 na Stadionie Narodowym w Warszawie Mamed Khalidov (34-4-2) zapowiedział przerwę w startach i dał sobie czas do września na podjęcie decyzji o swojej dalszej karierze w MMA. Mamy połowę października, a decyzji tej jak nie było, tak nie ma.

Zobacz także: Mamed Khalidov zdradził, kiedy planuje powrócić do klatki

W najnowszym wywiadzie, jakiego udzielił czeczeński wojownik, padają jednocześnie słowa, które nie napawają fanów zbytnim optymizmem:

Mam sprawy, które powodują, że jeszcze nie podejmuję decyzji. Dziękuję moim kibicom, że cierpliwie na nią czekają. Wiem o tym, bo widzę to po swoim Facebooku, gdzie mam z nimi kontakt, dopingują mnie i wspierają. Właśnie tam, w pierwszej kolejności, przekaże swoje postanowienie. (…) Docelowo interesują mnie tylko moi kibice, a nie tacy ludzie, którzy mają w sobie jad, jakbym im stanął ością w gardle. Liczą się dla mnie ludzie, którzy z kulturą podchodzą do mojej osoby.

Khalidov obecnie przebywa w Polsce, a niedawno dwa i pół miesiąca spędził w Groznym. Niebawem ponownie wybiera się do stolicy Czeczenii. Zapytany o to, kiedy możemy spodziewać się ostatecznej decyzji, mówi:

Podejrzewam, że nastąpi to w ciągu około dwóch miesięcy. Potrzebuję jeszcze trochę czasu.

Odnosząc się do pytania, czy zamierza rozstać się z MMA zaprzeczył:

Kariery nie kończę, zresztą nigdzie nie mówiłem, że odchodzę ze sportu. Kwestia tyczy się zaś tego, czy już za kilka miesięcy będę gotów, by rozpocząć przygotowania do walki, czy zrobię to dopiero, powiedzmy, za rok. O to tu chodzi. Może stać się tak, że zrobię sobie dłuższą przerw.

W tym roku więc na pewno nie zobaczymy Mameda, ani w klatce KSW, ani ACB.

 

źródło: sport.interia.pl

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDarren Till i Mike Perry wymieniają się uszczypliwościami przed galą UFC Gdańsk
Następny artykułGala Sportów Walki 8 w Międzychodzie – wyniki ważenia na żywo od godziny 18:00
Zakochana w MMA od chwili, gdy na gali KSW 13 w 2010 r. zobaczyła Krzyśka Kułaka wjeżdżającego do Spodka wozem opancerzonym, tuż przed walką z Vitorem Nobregą. Zaskakująco szybko połapała się, że KSW to nie nazwa sportu. Każda gala MMA to dla niej święto. Podczas pojedynków swoich ulubieńców zdziera gardło na doping, a w przerwach krytycznym okiem przygląda się organizacji gali i strojom publiczności (jak każda „baba”). W zawodnikach ceni nie tylko umiejętności, ale też pierwiastek szaleństwa. Uwielbia Conora McGregora, Mirko Cro Copa oraz Daniela Omielańczuka i Janka Błachowicza. Nie wyobraża sobie MMA bez komentarzy Jurasa i jest przeszczęśliwa od czasu, gdy gale UFC emitowane są na antenie Polsatu Sport.