Menadżer Tymoteusza Łopaczyka nie kryje zaskoczenia stanowiskiem KSW i wprost sugeruje, że decyzja o wyborze pretendenta do pasa wagi półśredniej mogła zapaść jeszcze przed galą – i to ponad głową samego Wojsława Rysiewskiego.
Już w sobotę po gali KSW 119 w Radomiu Wojsław Rysiewski w rozmowie z naszą redakcją zadeklarował, że będzie dążył do zorganizowania walki o pas między Adrianem Bartosińskim a Adamem Masaevem. Teraz do sprawy odniósł się Artur Ostaszewski z Shocker MMA Solutions, menadżer Tymoteusza Łopaczyka, który otwarcie zakwestionował logikę stojącą za tą decyzją. Jego zdaniem podopieczny – po efektownym zwycięstwie nad sklasyfikowanym w rankingu Andrzejem Grzebykiem – jest naturalnym kandydatem do tytułowego starcia. Podkreślił przy tym, że Kacper Koziorzębski zrezygnował z przysługującej mu szansy, co jego zdaniem automatycznie otwiera drogę właśnie Łopaczykowi.
Kluczowym wątkiem wypowiedzi Ostaszewskiego stały się jednak spekulacje dotyczące zakulisowych ustaleń. Menadżer wprost zasugerował, że obietnica walki o pas mogła zostać złożona otoczeniu Masaeva jeszcze przed jego pojedynkiem z Konradem Rusińskim – i to z pominięciem samego Rysiewskiego.
Podejrzewam, że pewnie jakieś były ustalenia przed walką z Adamem Masaevem i z jego obozem, czyli z Mamedem i Ewą, żoną Mameda, z tego co wiem, która reprezentuje Adama w rozmowach z KSW. Podejrzewam, że mogło być im to obiecane.
zaznaczył Ostaszewski, wskazując jako możliwych autorów tych ustaleń Martina Lewandowskiego lub Macieja Kawulskiego.
Menadżer nie ukrywał, że zaskakuje go determinacja Rysiewskiego w tej sprawie, zwłaszcza w kontekście rankingów, które sam KSW wprowadził i które przemawiają na korzyść jego zawodnika.
Dziwi mnie tak jasna i zdeterminowana postawa Wojsława. Podejrzewam, że mogła paść jakaś obietnica, a może nawet ponad jego głową – od Martina czy od Maćka. Dlatego aż taka determinacja i takie definitywne już deklarowanie tego teraz pozwala mi myśleć, że mogło to się wydarzyć ponad głową Wojsława. Po prostu i głupio mu powiedzieć, że nie ma wpływu na to.
wyjaśnił szef Shocker MMA.
Ostaszewski przyznał, że Masaev jest zawodnikiem wysokiej klasy z imponującym grapplingiem i nieskazitelnym rekordem, jednak wskazał na istotną słabość jego kandydatury – zwycięstwo nad Rusińskim, zawodnikiem spoza rankingu KSW, to zbyt wątła podstawa do walki o tytuł. Gdyby Masaev pokonał kogoś z czołówki, jak choćby Artura Szczepaniaka, z którym pierwotnie miał walczyć, argumentacja byłaby zupełnie inna.
Ostaszewski przywołał też argument widowiskowości na korzyść swojego zawodnika. Starcie dwóch czołowych grapplerów – Masaeva i Bartosińskiego – mogłoby wzajemnie zneutralizować ich najmocniejsze atuty, podczas gdy Łopaczyk udowodnił, że potrafi narzucać tempo zarówno w parterze, jak i w stójce. Menadżer zaapelował wprost o presję mediów i kibiców, licząc, że ta zmusi KSW do ponownego rozważenia decyzji.
Ostateczne słowo należy do organizacji, a ta – jak wynika ze słów Ostaszewskiego – może być już związana wcześniejszymi deklaracjami.





















