Marcin Wrzosek wycofuje się ze swoich słów po walce: „Chciałbym przeprosić Borysa…”

789
polsatsport.pl

W co-main evencie gali KSW 53: Reborn doszło do bardzo wyczekiwanego starcia pomiędzy Borysem Mańkowskim a Marcinem Wrzoskiem. Po przegranym pojedynku, „Polish Zombie” zaapelował o otrzymanie rewanżu, ponieważ nie do końca zgadzał się z decyzją sędziowską. Czy Polak nadal utrzymuje swoje zdanie? 

Pojedynek Borys Mańkowski vs. Marcin Wrzosek dostarczył nam dosłownie wszystkiego. Od solidnej stójki, przez zapasy, aż po grę parterową. Po 15-minutowej batalii zwycięzcą został ogłoszony reprezentant Czerwonego Smoka. Z werdyktem niespecjalnie zgadzał się jednak „Polish Zombie”.

Gale MMA oraz inne rozgrywki sportowe możesz obstawiać na stronie eFortuna.pl – legalnego polskiego bukmachera.

Teraz, gdy emocje po gali zaczęły powoli opadać, 32-latek miał okazję przeanalizować swoją walkę i zmienił zdanie, o czym wspomniał w programie „Oktagon Live”.

W sobotę byłem rozgoryczony i pragnę się odnieść do wywiadu, który dałem po walce, ponieważ był on w tzw. afekcie i chciałbym w pewnym sensie za niego przeprosić, przede wszystkim Borysa, bo niektórymi słowami mogłem odebrać mu trochę chwały. Mogło to tak wyglądać, ale byłem pod wpływem silnych emocji, adrenaliny i p*erdoliłem trzy po trzy. Popełniłem duży merytoryczny błąd odnosząc się do tego, że nie powinno być jednogłośnej decyzji. Załóżmy czysto teoretycznie, że pierwszą rundę wygrałem ja, drugą zdecydowanie Borys, bo trzymał mnie w półgardzie przez całą minutę, czy półtorej. Trzecia była bardzo bliska i tak samo, jak on nie mógłby mieć pretensji, gdyby sędziowie punktowali ją na mnie, tak ja nie mogę mieć nic przeciwko temu, że punktowali ją na niego.

Zawodnik Shark Top Team Łódź zdradził również, jak miał wyglądać plan taktyczny na to starcie.

Plan był taki, żeby pierwszą rundę jak najwięcej klinczować, wymęczyć go, a drugą i trzecią uderzać. Niestety obraz pojedynku zmienił się po drugiej odsłonie, którą przegrałem, no i wewnętrzny głos mówił mi: „Marcin, musisz zdobyć jakiś duży punkt.” Największym w MMA jest knock down, albo sprowadzenie, więc jakby niepotrzebnie cisnąłem po to obalenie w trzeciej rundzie. Mogłem skupić się bardziej na uderzaniu, bo myślę, że to by mi wyszło lepiej, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

Fighter podtrzymuje swoje słowa i w następnym pojedynku ponownie chciałby wejść do klatki z „Diabłem Tasmańskim”, jednak tym razem oczywiście z innym rezultatem. Chętnie skrzyżowałby rękawice także z Irlandczykiem, Normanem Parke.

Mam taką rozkminę odnośnie mojej kariery, że koniec z ładnym przegrywaniem. Wymyślę coś, żeby po prostu obalić, przeleżeć i tak będę teraz wygrywał. Odnośnie rewanżu z Borysem to tak, jak najbardziej. Myślę, że jest to pojedynek, który z tego co widzę jakiś tam feedback na mediach społecznościowych i wszędzie, to ludzie chcieliby zobaczyć drugą część tej walki. Nie wiem, czy do tego dojdzie, bo na tej gali walczył też Norman Parke, który również przegrał i na niego także sobie ostrzę zęby.

A według Was, z kim powinien zmierzyć się Marcin w kolejnym starciu?

Zobacz także: Mateusz Gamrot otwarty na walkę z Shamilem Musaevem

Źródło: YouTube/Kanał Sportowy