Navajo Stirling nie zamierza zwalniać tempa po efektownym zwycięstwie nad Janem Błachowiczem na gali UFC Belgrade. Nowozelandczyk przyznał, że chciałby jeszcze w tym roku wrócić do oktagonu, wskazał potencjalnych rywali i zdradził, czego nauczyło go starcie z byłym mistrzem UFC.
Navajo Stirling potrzebował zaledwie jednej rundy, aby znokautować Jana Błachowicza w co-main evencie gali UFC Belgrade. Dla reprezentanta City Kickboxing było to największe zwycięstwo w dotychczasowej karierze i jednocześnie przepustka do ścisłej czołówki kategorii półciężkiej.
Podczas spotkania z mediami po gali Nowozelandczyk nie ukrywał, że spodziewał się znacznie trudniejszego pojedynku.
„Spodziewałem się prawdziwej wojny”
Stirling przyznał, że był zaskoczony tak szybkim zakończeniem walki. Jak podkreślił, Błachowicz od lat słynął z niezwykłej odporności i trudno było zakładać, że uda się go odprawić już w pierwszej rundzie.
Szczerze mówiąc, chyba dopiero teraz w pełni wchodzę w swój fizyczny szczyt i zaczynam naprawdę ufać swojej sile. Spodziewałem się ciężkiej wojny, bo Jan od bardzo dawna nie przegrywał przed czasem. Ostatni raz został zastopowany wiele lat temu, dlatego nastawiałem się na znacznie dłuższy pojedynek. Trafiłem jednak idealnie i na tym wszystko się skończyło.
Nowozelandczyk przyznał również, że zwycięstwo nad Polakiem miało dla niego wyjątkowy wymiar.
To trochę słodko-gorzki moment. Zawsze kibicowałem Janowi. Za każdym razem, gdy walczył, trzymałem za niego kciuki. Dlatego doskonale rozumiem, że wielu kibiców nie było po mojej stronie. Sam wcześniej wspierałem tego „starego wyjadacza”. Ostatecznie jednak do klatki wchodzi tylko dwóch zawodników. To musiał być albo on, albo ja, a ja naprawdę bardzo chciałem wygrać.
Stirling wskazał kolejnych rywali
Nowozelandczyk nie ukrywa, że chciałby wrócić do oktagonu jeszcze jesienią. Wśród potencjalnych przeciwników wymienił kilka głośnych nazwisk.
Chciałbym zawalczyć w październiku albo listopadzie. Myślę, że walki z Costą albo Rountree miałyby sens. Nie mam jednak problemu z pojedynkami z zawodnikami sklasyfikowanymi niżej ode mnie. Rankingi nie są teraz dla mnie najważniejsze. Po prostu chcę walczyć i pozostać aktywny.
Jak podkreślił, jego trener od dawna powtarza mu jedną zasadę.
Mój trener zawsze mówił, że jeśli chcesz stać się nazwiskiem w tym sporcie, musisz pokonać nazwisko. Musisz podejmować wielkie ryzyko. Przed poprzednią walką przeszedłem najlepszy obóz przygotowawczy w życiu. Po nim zrobiłem tylko krótką przerwę i od razu wróciłem na matę. Jestem w sali każdego dnia i właśnie to przynosi efekty.
„Nie interesuje mnie pas. Chcę się rozwijać”
Choć zwycięstwo nad byłym mistrzem UFC znacząco przybliżyło Stirlinga do czołówki dywizji, sam zawodnik nie zamierza jeszcze mówić o walce o tytuł.
Nie myślę teraz o pasie. Jest tyle świetnych pojedynków do stoczenia, że naprawdę mnie to nie interesuje. Nie obchodzi mnie, czy dostanę rywala z wyższego czy niższego miejsca w rankingu. Chcę po prostu walczyć jeszcze przed końcem roku. Nawet kiedy nie mam zakontraktowanej walki, praktycznie mieszkam na sali treningowej. Cały czas staram się rozwijać. Wiem dokładnie, czego jeszcze nie potrafię i właśnie dlatego robię tak szybkie postępy. Nieustannie wracam na trening z myślą o poprawianiu swoich słabości. Taki będzie mój cel do końca tego roku.
„Bonus spłaci część kredytu”
Podczas konferencji Stirling dowiedział się również, że otrzyma bonus za występ wieczoru. Reakcja Nowozelandczyka wywołała uśmiech na twarzach zgromadzonych dziennikarzy.
Naprawdę? To fantastyczna wiadomość! Właśnie kupiłem swój pierwszy dom, więc ten bonus pomoże mi spłacić część kredytu hipotecznego.
Na koniec Stirling przyznał, że w przyszłości bardzo chciałby zmierzyć się z Jiřím Procházką, choć jednocześnie uważa, że na razie jest jeszcze zbyt wcześnie na taki pojedynek.
Bardzo chciałbym zawalczyć z Jiřím Procházką, ale wydaje mi się, że jeszcze nie mogę przeskoczyć aż tak wysoko. Na razie będziemy spokojnie robić swoje. Costa i Rakić wydają się odpowiednimi rywalami, a później zobaczymy. Może Procházka, może Ankalaev. Szczerze mówiąc, nie ma to dla mnie większego znaczenia. Chcę po prostu walczyć z najlepszymi.
Zobacz także: Israel Adesanya pod wrażeniem występu Stirlinga: „Nikt wcześniej nie zrobił tego Janowi”
źródło: spotkanie z mediami po UFC Belgrade (MMA RESPECT / YouTube) | foto: UFC Fight Pass
























