Valter Walker zapisał się w historii UFC, wyrównując osiągnięcie Demiana Maii pod względem liczby kolejnych zwycięstw przez poddanie. Brazylijczyk nie zamierza jednak świętować rekordu i przekonuje, że do swojego największego idola wciąż dzieli go ogromny dystans.

Podczas gali UFC w Abu Dhabi Valter Walker odniósł piąte z rzędu zwycięstwo przez poddanie, wyrównując rekord należący do Demiana Maii. Brazylijczyk zmuszał kolejno do odklepania Juniora Tafę, Don’Tale’a Mayesa, Kennedy’ego Nzechukwu, Louiego Sutherlanda oraz Thomasa Petersena.

Sam zawodnik nie uważa jednak, aby ten wynik stawiał go w gronie największych specjalistów od brazylijskiego jiu-jitsu w historii królewskiej kategorii wagowej.

Fabrício Werdum pozostaje niedoścignionym wzorem

Walker przyznał, że znacznie większe znaczenie niż liczba poddań mają nazwiska rywali, których udało się pokonać.

Dla mnie nie liczy się liczba poddań, ale to, kogo udało się poddać. Nie wspomnieliście jego nazwiska, więc zrobię to ja. Dla mnie najlepszy jest Fabrício Werdum. Chodzi o to, kogo poddawał, a nie ile razy to robił. Werdum poddał Fedora Emelianenkę. Poddał Caina Velasqueza. Dlatego właśnie uważam go za najlepszego zawodnika wagi ciężkiej w historii.

Były mistrz UFC ma na swoim koncie zwycięstwa przed czasem nad największymi nazwiskami królewskiej kategorii. W swojej karierze kończył również takich zawodników jak Rodrigo Nogueira, Alistair Overeem czy Alexander Gustafsson.

„Nie jestem nawet blisko jego poziomu”

Mimo imponującej serii Walker nie zamierza porównywać się do swojego rodaka. Jak podkreśla, dopiero buduje swoją pozycję w UFC.

Byłby to dla mnie ogromny zaszczyt dorównać Werdumowi, ale uważam, że nawet nie jestem blisko jego poziomu. Przede mną jeszcze bardzo długa droga. Mam dopiero 28 lat. Oczywiście osiągam pewne sukcesy, ale myślę, że dopiero jako 32- lub 33-latek będę zupełnie innym zawodnikiem. Cały czas chcę się rozwijać i nie zamierzam oszukiwać samego siebie. Wiem, że poddaję kolejnych rywali, ale szczerze mówiąc, nie są to jeszcze wielkie nazwiska. To osiągnięcie, ale nie takie jak osiągnięcia Werduma.

Walker: Dopiero czas pokaże, kto zostanie legendą

Brazylijczyk zwrócił uwagę, że obecne pokolenie zawodników wagi ciężkiej dopiero buduje swoje dziedzictwo. Dlatego jego zdaniem dziś nie da się wskazać rywala, którego pokonanie miałoby podobny ciężar gatunkowy jak zwycięstwa Werduma nad Fedorem Emelianenką czy Cainem Velasquezem.

To zupełnie inna era i właśnie dlatego trudno to porównywać. Dopiero za kilka lat okaże się, którzy zawodnicy obecnego pokolenia staną się legendami MMA. Być może ja sam kiedyś zostanę legendą. Być może zawodnicy, których już poddałem, również zapiszą się w historii i wtedy te zwycięstwa będą miały znacznie większą wartość. Dzisiaj jednak nie widzę nikogo, kogo mógłbym poddać i zostać postawionym na równi z osiągnięciami Werduma.

Walker dodał również, że obecnie nie dostrzega w wadze ciężkiej zawodników, którzy mogliby pochwalić się równie wielkim dorobkiem jak legendarni brazylijscy mistrzowie tej kategorii.

Rozumiem, że należę do nowego pokolenia zawodników wagi ciężkiej, ale na ten moment nie widzę nikogo, kto mógłby dorównać dziedzictwu naszych brazylijskich legend.

Zobacz takżeIgor Włodarczyk o Gamrocie: Przy pełnym obozie jest nie do zatrzymania

źródło: MMA Fighting | foto: Josh Hedges/Zuffa LLC