ADCC World 2026 oficjalnie zawita do Polski, a organizator wydarzenia Mateusz Łuckiewicz nie ukrywa, że celem jest stworzenie największego grapplingowego widowiska w historii Europy. We wrześniu przyszłego roku Tauron Arena Kraków ma zamienić się w światowe centrum BJJ i grapplingu, a na matach pojawią się największe nazwiska tej dyscypliny.

W rozmowie dla naszej redakcji Łuckiewicz zdradził kulisy organizacji imprezy, opowiedział o roli Mateusza Gamrota i jasno dał do zrozumienia, że Polacy mogą dostać wydarzenie, którego długo już nie zobaczą.

„Polska zasłużyła na ADCC”

Mateusz Łuckiewicz podkreśla, że sprowadzenie mistrzostw świata ADCC do Polski nie było przypadkiem. Jak sam przyznał, nasz kraj od lat jest jednym z najmocniejszych punktów na mapie światowego grapplingu.

Polska zasłużyła na to, żeby ADCC odbyło się właśnie tutaj. Uważam, że jesteśmy największym rynkiem ADCC w Europie, a być może nawet jednym z największych na świecie. Na mistrzostwach Polski mamy około półtora tysiąca startujących zawodników. To są liczby, których wiele krajów po prostu nie osiąga.

Organizator nie ukrywa też, że chce pokazać światu zupełnie inne oblicze Polski.

Moim celem jest trochę utarcie nosa Amerykanom. Chcę pokazać, że Polska to nowoczesny kraj, w którym można robić eventy na światowym poziomie. Wielu ludzi nadal myśli, że tutaj jeździ się starymi samochodami i mieszka w lepiankach. Pokażemy im, jak naprawdę wygląda Polska.

„To będzie produkcja na poziomie KSW”

ADCC World 2026 odbędzie się 12 i 13 września w Tauron Arenie Kraków. Łuckiewicz zapowiada gigantyczne przedsięwzięcie z rozmachem znanym z największych gal MMA.

To będzie największa i najważniejsza impreza w grapplingu. Nie ma większej. Organizacyjnie można to porównać do największych gal UFC. Robimy produkcję na poziomie KSW. Ta sama ekipa będzie odpowiadała za światła i oprawę. Chcemy stworzyć coś, czego ludzie długo nie zapomną.

Organizator zdradził również, że w turnieju głównym zobaczymy 104 zawodników z całego świata.

Mateusz Gamrot wróci do rywalizacji w Polsce

Jednym z najgłośniejszych nazwisk ogłoszonych do turnieju jest Mateusz Gamrot. Dla fanów MMA może to być jedna z ostatnich okazji, by zobaczyć byłego mistrza KSW rywalizującego na żywo w Polsce.

Mateusz bardzo chciał wystartować. To jest człowiek z ogromnymi sportowymi ambicjami. On nie patrzy tutaj na pieniądze. Dla niego ADCC to możliwość zdobycia najważniejszego tytułu w tym sporcie. Zaproszenie dla Gamrota nie było żadnym „zapchajdziurą”. To zawodnik, który już wcześniej startował w trialsach i udowodnił, że zasługuje na takie miejsce.

„Adam Wardziński nie zastanawiał się ani chwili”

Na ADCC World 2026 wystąpi również Adam Wardziński, który niedawno zakończył sportową karierę. Organizator przyznał jednak, że legenda polskiego BJJ błyskawicznie zaakceptowała propozycję powrotu.

Są takie propozycje, których się nie odrzuca. Zadzwoniłem do Adama i od razu powiedział: „Oczywiście”. Nie potrzebował nawet chwili do namysłu. To pokazuje mentalność wielkiego sportowca. Nawet będąc na emeryturze, dalej chce walczyć o największe cele.

„ADCC tworzy gwiazdy”

Łuckiewicz podkreślał również, że ADCC to coś znacznie większego niż zwykły turniej.

Wygranie ADCC otwiera ogromne drzwi. Większość największych gwiazd grapplingu została zbudowana właśnie przez ten turniej. To jest olimpiada tego sportu. Ludzie później żyją z jiu-jitsu dzięki temu, że wygrali ADCC. Dostają seminaria, kontrakty sponsorskie, zaproszenia na największe eventy na świecie. Nic nie daje tyle co zwycięstwo w ADCC.

„Choćbym miał jeść ryż przez cały rok, zrobię to”

Organizacja wydarzenia tej skali to gigantyczne koszty. Łuckiewicz nie ukrywa jednak, że traktuje ten projekt bardziej jak misję niż biznes.

ADCC to organizacja non-profit. Tutaj nie ma takich pieniędzy jak w MMA. Wynajęcie hali, loty, hotele dla 104 zawodników, cała produkcja – to są ogromne koszty. Ale choćbym miał jeść ryż przez cały rok, zrobię to. Chcę, żeby ludzie wyszli z tej hali i powiedzieli: „Byłem na zaj*bistym evencie”.

Zobacz takżeDustin Poirier i Jorge Masvidal uderzają w Chimaeva: „Stracił aurę niezwyciężonego”