Tomasz Romanowski nie zamierza czekać do kolejnego występu w okrągłej klatce i 3 października zadebiutuje pod szyldem King’s Arena. „Tommy” na gali King’s Arena 4 zmierzy się z Lucasem Rodriguesem, a następnie chciałby szybko wrócić do KSW i wystąpić podczas planowanej na listopad gali w Szczecinie.
Tomasz Romanowski pozostaje zawodnikiem KSW, ale za zgodą włodarzy organizacji otrzymał możliwość stoczenia pojedynku poza jej strukturami. Szczecinianin zdecydował się skorzystać z okazji i zasili kartę King’s Arena 4, gdzie czeka go starcie z Lucasem Rodriguesem.
O kulisach zakontraktowania Romanowskiego opowiedział w programie OKTAGON LIVE na Kanale Sportowym Rafał Pustelnik, który podkreślił, że w sprowadzeniu „Tommy’ego” pomogły również ich wieloletnie, przyjacielskie relacje.
Ja się cieszę, że udało mi się. Dla mnie to jest wyczyn, dla King’s Areny to jest bardzo duży wyczyn. Tym bardziej, że było mi o tyle łatwiej, że my z Tomkiem mamy przyjacielskie relacje, utrzymujemy bardzo długo kontakt, rozmawiamy ze sobą bardzo długo i to po prostu było spełnienie może moich marzeń, żeby pozyskać takiego zawodnika. Tomek też chce pomóc King’s Arenie, a przede wszystkim mi. Dziękuję ci, Tomuś, bardzo za to, że pomagasz. Jestem mile zaskoczony i cieszę się, że jesteś w organizacji King’s Arena na tę walkę.
Romanowski dostał zgodę KSW. Chce walczyć częściej
Dla Romanowskiego występ w King’s Arena nie oznacza rozstania z dotychczasowym pracodawcą. „Tommy” otwarcie przyznał, że zależało mu przede wszystkim na zwiększeniu częstotliwości startów. Nie chce ograniczać się do dwóch pojedynków rocznie, dlatego zwrócił się do włodarzy KSW o zgodę na dodatkową walkę.
Miło słyszeć te słowa. Przyjdę do twojej organizacji najebać tego Brazylijczyka, co wszystkich teraz bije u nas, i później z powrotem wracam do KSW. Wiadomo, teraz walczę trochę w kratkę, więc bardzo mi zależało, żeby nie dwie walki stoczyć w roku, tylko chciałbym toczyć te trzy walki. Za zgodą Woja, Maćka i Martina uzyskałem takie pozwolenie, za co im bardzo dziękuję, bo zależało mi na tym, żeby po prostu zawalczyć jeszcze albo we wrześniu, albo gdzieś pod koniec sierpnia, we wrześniu czy na początku października.
Plan Romanowskiego nie kończy się jednak na październikowym występie. Zawodnik ze Szczecina chciałby po zwycięstwie nad Rodriguesem wrócić do okrągłej klatki jeszcze przed końcem roku. Szczególnie interesuje go listopadowy termin, kiedy KSW ma zawitać właśnie do jego rodzinnego miasta.
Co więcej, „Tommy” ma już w głowie konkretne zestawienie i chciałby stoczyć rewanż z jednym ze swoich byłych przeciwników. Nazwiska na razie jednak nie zdradził.
Odwdzięczę się zwycięstwem na pewno i później chciałbym w listopadzie zawalczyć jeszcze w tym roku w KSW. Takie mam plany. Wiadomo, plany jak to zawsze są do pierwszej bomby, ale jestem mega nastawiony. Najpierw biję Brazylijczyka, a później mam taki swój wymarzony rewanż, który chciałbym stoczyć na gali. Już nie będę się tutaj wysprzęglał jakiej, ale wiadomo, że w listopadzie niektórzy może wiedzą, jaka będzie gala KSW i gdzie będzie organizowana. Chcę zawalczyć w październiku, wygrać w dobrym stylu i wrócić po prostu na listopad do organizacji KSW.
„Chcę wyjść i go po prostu zmasakrować”
Październikowy pojedynek nie zapowiada się jednak na łatwe przetarcie przed potencjalnym powrotem do KSW. Rodrigues dał się już poznać publiczności King’s Arena z niezwykle ofensywnej strony.
Brazylijczyk najpierw rozprawił się w pierwszej rundzie z Carlosem Salazarem, a następnie podczas trzeciej edycji organizacji równie szybko znokautował Krystiana Bielskiego. Romanowski doskonale zdaje sobie sprawę z charakterystyki najbliższego przeciwnika i właśnie taki styl rywala wyraźnie mu odpowiada.
Dobrze to spruć, bo widziałem sprucie Krystiana. Mam nadzieję, że do mnie tak nie spruje, bo może być walka jeszcze przed walką zakończona. Aczkolwiek fajnie, cieszę się, że trafiam na takiego ninję. Mam nadzieję, że po prostu te emocje będą cały czas towarzyszyć mu takie same jak we wcześniejszych walkach.
„Tommy” przyznał również, że wcześniej zabiegał o szybszy powrót do KSW. Rozumie jednak swoją aktualną pozycję i zdaje sobie sprawę, że aby ponownie otrzymywać duże zestawienia, potrzebuje przede wszystkim zwycięstw.
Romanowski nie zamierza więc traktować występu w King’s Arena jako formalności. Chce efektownie rozprawić się z Rodriguesem i z takim rezultatem wrócić do KSW.
Znam swoją pozycję w KSW. Napierałem też Woja, czy nie dałoby rady zrobić tutaj wcześniej walki. Wiadomo, że Kurek teraz miał walczyć z tym Francuzem. Na pewno ja też bym walczył, gdybym wygrał z Bartkiem, także potrafię się ustawić w szeregu. Ale pamiętajcie, że to ja jestem prawdziwym wojownikiem i prawdziwym ninją tutaj w tej całej dyscyplinie. Chcę jak najszybciej wrócić do wygrywania walk, do spektakularnych walk, a przede wszystkim walczyć wtedy, kiedy mam na to ochotę. Teraz mam bardzo dużą ochotę. Chcę walczyć, mam zdrowie i nie mam czasu na zbędne pierdolenie. Chcę wyjść i go po prostu zmasakrować, a później wrócić do KSW z wygraną walką i dostać też mocnego zawodnika.
„Dalej pamiętajcie, że ja jestem w grze”
Romanowski poruszył również temat swojej aktualnej dyspozycji. Przyznał, że obecnie waży około 100 kilogramów, ale nie obawia się zejścia do limitu kategorii średniej. Ostatni okres był dla niego luźniejszy, jednak zapowiada rozpoczęcie pełnych przygotowań.
Nie ma dużo. Zobacz, cały w formie, jest stówka, także spokojnie. Są wakacje trochę, dieta nietrzymana. Półtora roku nie piłem alkoholu. Teraz miałem okazję, zjebałem sobie te półtora roku trzeźwości i na czterdziestce przyjaciela napiłem się, co na pewno mi nie służy. Ale obiecuję teraz wam wszystkim, widzom, że do 45. roku życia nic nie dotykam. Biorę się za siebie i włażę za skórę tym, co są przede mną w rankingu. Dalej pamiętajcie, że ja jestem w grze.
„Tommy” ma świadomość, że w ostatnim czasie jego kariera nie układała się idealnie. Nie zamierza jednak domagać się dużych pojedynków wyłącznie na podstawie nazwiska i dotychczasowych osiągnięć. Najpierw chce ponownie zacząć regularnie zwyciężać.
Trzeba wygrywać. To jest taki sport, że trzeba wygrywać. Potrafię ustawić się w miejsce i w szeregu, bo to nie na tym polega, że cały czas można sobie wykrzykiwać walki, nie wygrywając, i dostawać dobre pojedynki. Ale pamiętajcie, że wiele razy ludzie mnie skreślali, później łapali się za głowy i uwierzcie mi, że jeszcze ten czas nadejdzie.
Najbliższą okazję do rozpoczęcia kolejnego marszu Romanowski otrzyma 3 października. Na King’s Arena 4 zadebiutuje w organizacji przeciwko rozpędzonemu Rodriguesowi, a jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z jego planem, już miesiąc później chciałby ponownie pojawić się w klatce KSW – tym razem przed własną publicznością w Szczecinie.
Zobacz także: Salahdine Parnasse o kulisach transferu do UFC i pogróżkach wobec Hookera
źródło: Kanał Sportowy / OKTAGON LIVE
























