Mateusz Rębecki wrócił na zwycięską ścieżkę, efektownie kończąc Kyle’a Prepoleca już w pierwszej rundzie gali UFC Belgrade. Trener Octopus Łódź Dawid Pepłowski zdradził teraz, jakie zmiany wprowadzono przed pojedynkiem i dlaczego Polak w końcu pokazał pełnię swoich możliwości.
Powrót Mateusza Rębeckiego do zwycięstw podczas gali UFC Belgrade był jednym z najgłośniejszych wydarzeń minionego weekendu. Polak przerwał serię trzech porażek, dominując Kyle’a Prepoleca i kończąc walkę przez TKO jeszcze w pierwszej rundzie.
Na temat przygotowań do pojedynku szeroko wypowiedział się w programie OKTAGON LIVE trener Octopus Łódź Dawid Pepłowski, który zdradził, że największa przemiana nie dotyczyła techniki, lecz sposobu zarządzania tempem walki oraz przygotowania mentalnego.
Trener: „Musieliśmy nauczyć go walczyć we własnym tempie”
Pepłowski przyznał, że po wcześniejszych występach głównym celem sztabu było wyeliminowanie problemów, które odbierały Rębeckiemu możliwość pokazania pełni umiejętności.
W ostatnich walkach Mateusz chciał jak najszybciej wejść na najwyższe obroty i wierzył, że wytrzyma tam przez cały pojedynek. Niestety tak się nie da. Tutaj całe przygotowania były podporządkowane temu, żeby umiał kontrolować przebieg walki i rozumiał samego siebie – wiedział, kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić. Wspólnie z jego psycholog wypracowaliśmy też sposób komunikowania się z nim w trakcie walki. Nawet takie drobiazgi, jak informacja o upływającym czasie, miały działać na niego budująco, a nie wywoływać dodatkową presję.
Szkoleniowiec podkreślił, że równie istotne było odbudowanie pewności siebie.
Trzeba było nauczyć Mateusza z powrotem pracować we własnym, równym tempie, które jest w stanie utrzymać przez cały dystans, do którego się przygotowywał. Najważniejsze było, żeby wyszedł do walki z przekonaniem, że jest gotowy, a nie z pytaniami w głowie, czy wytrzyma po pierwszej wymianie. Takie wątpliwości nigdy nie pomagają zawodnikowi.
„Był przygotowany na takie tempo”
Rębecki zasypał rywala gradem ciosów w parterze i nie przestawał atakować aż do interwencji sędziego. Pepłowski przekonuje jednak, że nie była to spontaniczna szarża.
Wielu osobom wydawało się, że Mateusz nagle przyspieszył, kiedy poczuł, że może skończyć walkę. To wcale tak nie wyglądało. On był przygotowany na dokładnie taką pracę. Specjalnie dołożyliśmy dodatkowy trening, który miał go przygotować właśnie do takiego wysiłku. Wykonał każdą zaplanowaną jednostkę od początku do końca i to później oddało w klatce.
„To nie był przypadek. On jest gotowy na ranking”
Po zwycięstwie Rębecki wywołał do walki Benoita Saint-Denisa. Pepłowski przyznał, że sam callout nie ma większego znaczenia, bo o kolejnych zestawieniach i tak decyduje UFC.
Mateusz nie jest jeszcze w miejscu, w którym może żądać konkretnych rywali. To UFC decyduje, z kim będzie walczył i kiedy. My musimy brać to, co dostaniemy. Najważniejsze jest, żeby następna walka była z mocniejszym przeciwnikiem i żeby znowu zakończyła się mocnym statementem. Chcemy przypomnieć wszystkim, że Mateusz Rębecki nie jest zawodnikiem, który ma sprawdzać innych pod rankingiem. Ja uważam, że on realnie należy do czołowej piętnastki, a nawet wyżej. Problemem nigdy nie były jego umiejętności. Chodziło o to, że wcześniej nie potrafił pokazać ich w klatce.
„To kompletny zawodnik, tylko trzeba było połączyć kropki”
Trener Octopus Łódź zdradził również, nad czym jego sztab pracuje z Rębeckim od momentu rozpoczęcia współpracy.
Mateusz jest kompletnym zawodnikiem na poziom UFC. Tam każdy jest mocny, każdy ciężko pracuje i ma świetnych trenerów. Bardzo ważny jest gameplan. Chodziło o to, żeby zabrać mu trochę tej niekontrolowanej swobody i nauczyć go realizowania konkretnego schematu. Nie chcę robić z niego zawodnika, który tylko klinczuje czy dociska do siatki. Chcę, żeby przy swojej agresji dołożył jeszcze trochę analitycznego myślenia. Kiedy poczuje krew, dalej będzie szedł po skończenie, ale z chłodniejszą głową.
Pepłowski zaznaczył również, że jednym z największych atutów Rębeckiego jest praca z półgardy.
Kiedy Mateusz złapał półgardę, byłem już spokojny. Nigdy wcześniej nie pracowałem z zawodnikiem, który miałby tak dobrą kontrolę z tej pozycji i potrafił zadawać z niej tak celne oraz niszczące ciosy. Moją rolą było jedynie pomóc mu jak najszybciej doprowadzać do tej pozycji. Te umiejętności miał już wcześniej, tylko trzeba było połączyć wszystkie kropki.
Zdrowie równie ważne jak zwycięstwa
Szkoleniowiec zwrócił uwagę, że ogromną wartością zwycięstwa z Prepolecem było również to, iż Rębecki wyszedł z pojedynku praktycznie bez szwanku.
Zdrowie zawodników jest dla mnie najważniejsze. Życie nie kończy się na sporcie. Wcześniej po walkach Mateusz często kończył noc na SOR-ze. Teraz wrócił praktycznie cały i już za kilka dni może wrócić do treningów. Oczywiście w MMA nie da się całkowicie uniknąć obrażeń, ale chcę, żeby moi zawodnicy wygrywali i jednocześnie wychodzili z walk w możliwie najlepszym stanie.
Po zwycięstwie nad Prepolecem bilans Rębeckiego w UFC wynosi obecnie 5-4. Polak liczy, że efektowny powrót na zwycięską ścieżkę pozwoli mu wkrótce otrzymać rywala z czołówki kategorii lekkiej.
Zobacz także: Conora McGregora czeka kolejna operacja
źródło: OKTAGON LIVE / Kanał Sportowy
























