Wiesz, kiedy się dowiedziałem, że będzie klincz? W szatni! – Różal po przegranej z Barnettem na GENESIS

624
źródło: GENESIS

Bohater walki wieczoru pierwszej gali GENESIS Marcin Różalski, w rozmowie z kolegą po fachu Tomaszem Sararą, opowiedział o przebiegu pojedynku z Joshem Barnettem, zdradzając, jaki miał plan na to starcie oraz wskazując to, co go zaskoczyło w postawie rywala.

Gale MMA oraz inne rozgrywki sportowe możesz obstawiać na stronie eFortuna.pl – legalnego polskiego bukmachera.

Podczas gali walk na gołe pięści GENESIS, powracający do boju po dłuższej przerwie Marcin Różalski przegrał z legendą światowego MMA, Joshem Barnettem.

Kilka dni po tym wydarzeniu Tomasz Sarara odwiedził Marcina w Różalandzie z kamerą. W rozmowie, którą można obejrzeć na kanale Tomka, „Różal” dopytany, czy gdyby miał lepszy dzień, to byłby w stanie pokonać Josha, stwierdził:

[Był] Do zrobienia. (…) Ja miałem na niego koncepcję, żeby go złapać w kontrę, tak jak Ferdka [przyp. red. Fernando Rodriguesa Jr. na KSW 39]. Jak na niego patrzyliśmy, to ja domyślałem się, że on będzie się kleił. Tylko teraz powiem Ci szczerze, pod słowem honoru… wiesz, kiedy ja się dowiedziałem, że będzie klincz? Heh… w szatni! No i teraz patrz: ja stoję prawą z przodu, on ma taką akcję, że pizga prawym przednim i potem takim długim. I ja na ten długi właśnie się szykowałem, żeby go złapać na taką gibkę, albo nawet – jak zrobi długi – to wejść do środka i go złapać na podbródek. Na to celowałem.

On w pierwszej rundzie trafił mnie centralnie w oko. Nie w łuk [brwiowy], nie niżej, tylko prosto w oko. (…) I jeszcze mi to oko nie wróciło do siebie.

Drugą koncepcję miałem taką, aby wjechać w niego szarżą, ale jak on mi zamknął wcześniej oko, to jak ja stałem prawą z przodu, to też nie widziałem dobrze dystansu. Zrobiłem dwie czy trzy szarże, wjechałem w niego ale mnie zaskoczył tym, że mega na nogach chodził, dobrze to czuł.

Różalski zaznaczył też, że wbrew pozorom, ciosy jego przeciwnika nie były tak silne, jak mogło to wyglądać:

Łatwo jest go złapać na kontrę, jak będziesz mobilniejszy na nogach. Jak on bije, to podnosi brodę. (…) Do tego fajnie klinczował, ale powiem ci szczerze, nie czułem tych ciosów. Ogólnie, ja mam twardą banię, szczenę też. I trafiłem na typa, który tego dnia – i tu nie ma co pierdolić – był ode mnie w lepszej dyspozycji, miał mnie rozkminionego. Też ma twardą banię – bo kilka tych ciosów dostał – ale powiem ci, nie czułem tak tych jego ciosów.

podsumował.

Zobacz także: Jan Błachowicz: UFC chciało, abym walczył z Adesanyą już w grudniu

źródło: YouTube/Tomasz Sarara