Aleksandar Rakić już w najbliższą sobotę zadebiutuje w kategorii ciężkiej podczas gali UFC Fight Night w Belgradzie. Były czołowy zawodnik dywizji półciężkiej zmierzy się z Marcinem Tyburą i nie ukrywa, że pojedynek z Polakiem może okazać się jednym z najważniejszych w jego dotychczasowej karierze.

Przez lata Rakić rywalizował w limicie 93 kilogramów, regularnie przechodząc wyczerpujące procesy zbijania wagi. Austriak przyznał w wywiadzie dla UFC, że po konsultacjach z lekarzami zdecydował się zakończyć ten etap i przenieść do królewskiej kategorii wagowej.

Ścinam wagę od 20 lat. Zacząłem już jako 14-latek w kickboxingu i z roku na rok robiło się to coraz trudniejsze. Przy ostatnich walkach zrzucałem nawet około 17-18 kilogramów. Jestem w tym dobry, ale organizm wszystko pamięta. Po każdym cięciu potrzebowałem nawet dwóch miesięcy, żeby dojść do siebie. Lekarze powiedzieli mi, że to nie jest już zdrowe, jeśli chcę normalnie żyć po zakończeniu kariery. A prawda jest taka, że nigdy nie byłem małym półciężkim.

34-latek podkreśla, że w wadze ciężkiej widzi wyłącznie korzyści.

Mam odpowiedni wzrost, zasięg i siłę. Zachowuję przy tym szybkość, eksplozywność i mobilność. Widzę same plusy tej zmiany. Po raz pierwszy od dawna naprawdę cieszę się Fight Weekiem. Jem, co chcę, piję, kiedy chcę, trenuję pełen energii i korzystam z każdej chwili.

Rakić przystąpi do walki z Marcinem Tyburą po wyjątkowo trudnym okresie. Austriak nie wygrał ani jednego pojedynku od pięciu lat, a w międzyczasie przegrywał z czołówką kategorii półciężkiej, mierząc się między innymi z Jirim Prochazką, Magomedem Ankalaevem czy Azamatem Murzakanovem.

Przeszedłem naprawdę ciężki okres. Walczyłem z najlepszymi zawodnikami w dywizji i nie zawsze byłem w pełni zdrowy, ale to nie ma znaczenia. Każdy kiedyś przegrywa. Nawet ci, którzy kończyli kariery bez porażki, prędzej czy później by jej doznali. Ważne jest to, żeby umieć wrócić silniejszym.

Austriak nie ukrywa, że sobotni pojedynek ma dla niego ogromne znaczenie. Po serii czterech porażek z rzędu chce wreszcie przełamać złą passę, a dodatkową motywacją będzie występ przed własną publicznością.

Dam z siebie wszystko, żeby wygrać w sobotni wieczór, szczególnie walcząc przed własnymi kibicami. Chcę stoczyć dobrą walkę, zwyciężyć i zrzucić z barków całą presję, która towarzyszy mi po czterech kolejnych porażkach.

Rakić odniósł się także bezpośrednio do Marcina Tybury, który również będzie próbował odbudować swoją pozycję po dwóch przegranych z rzędu.

Marcin przystępuje do tej walki po dwóch porażkach, więc na pewno będzie bardzo zmotywowany. Ale nie może być bardziej zmotywowany ode mnie, bo ja mam o dwie przegrane więcej.

Starcie Aleksandara Rakicia z Marcinem Tyburą będzie jednym z najciekawiej zapowiadających się pojedynków karty głównej gali UFC Fight Night w Belgradzie. Dla obu zawodników sobotnia walka może okazać się kluczowa w kontekście dalszej kariery i powrotu na zwycięską ścieżkę.

Zobacz także: Rywal Rębeckiego nie zamierza kalkulować. „Taki jest po prostu nasz styl”

Źródło: UFC | fot: UFC, MMA Junkie