Alex Pereira nie pogodził się z tym, co wydarzyło się podczas gali UFC Freedom 250 pod Białym Domem. Brazylijczyk przegrał przez nokaut techniczny z Cirylem Gane i stracił szansę na zdobycie tymczasowego pasa wagi ciężkiej, ale dziś najwięcej mówi nie o porażce, a o serii nielegalnych ciosów, które jego zdaniem miały ogromny wpływ na przebieg pojedynku.
Były mistrz kategorii średniej i półciężkiej pojawił się w programie The Ariel Helwani Show, gdzie bardzo szeroko odniósł się do wydarzeń z walki. „Poatan” nie ukrywał frustracji i wielokrotnie podkreślał, że jego celem nie jest zmiana wyniku starcia, lecz zwrócenie uwagi na problem, który jego zdaniem może kiedyś doprowadzić do tragedii.
Pereira: ostrzegaliśmy sędziego jeszcze przed walką
Brazylijczyk zdradził, że jeszcze podczas odprawy przed galą zwracał uwagę na zachowanie rywala i prosił arbitra o szczególną czujność.
To właśnie najbardziej mnie denerwuje. Nie chodzi tylko o samą walkę. Jeszcze przed pojedynkiem zwróciliśmy uwagę sędziemu na ten problem. Powiedziałem, że przypadkowy palec w oko czy uderzenie w krocze mogą zdarzyć się każdemu. To są sytuacje losowe. Ale w przypadku Gane mówimy o czymś, co widzieliśmy już wcześniej. Kiedy trafia rywala i czuje, że ten jest naruszony, zaczyna uderzać wszędzie, gdzie tylko może. To był dokładnie mój strach przed tą walką. Widziałem już wcześniej jego pojedynki. To nie był jednorazowy przypadek. Mam wrażenie, że dla niego to stało się częścią strategii. Trafia przeciwnika, wyczuwa okazję i robi wszystko, żeby skończyć walkę, nawet jeśli oznacza to uderzenia w niedozwolone miejsca. To właśnie najbardziej mnie zdenerwowało.
Pereira przyznał, że po obejrzeniu nagrań naliczył co najmniej kilka mocnych trafień w okolice potylicy.
Jedni mówią, że były dwa ciosy, inni że dziesięć. Ja pokazałem zdjęcia i nagrania. Na mojej głowie widać wyraźnie trzy albo cztery ślady po bardzo mocnych uderzeniach. Możliwe, że było ich więcej. Na pewno nie mniej.
„Gdyby nie te ciosy, walka mogłaby wyglądać inaczej”
Zdaniem Brazylijczyka to właśnie seria nielegalnych uderzeń uniemożliwiła mu pełne odzyskanie sił po nokdaunie.
Nie mówię, że na pewno wygrałbym tę walkę. Tego nie wie nikt. Ale jestem przekonany, że przebieg pojedynku byłby inny. Po tych wszystkich łokciach i ciosach w tył głowy nadal zdołałem wstać i zacząłem odpowiadać własnymi akcjami. Kiedy trzymałem jego nogę i próbowałem odwrócić pozycję, właśnie wtedy przyjąłem najwięcej tych uderzeń. Gdyby ich nie było, prawdopodobnie wstałbym znacznie bardziej świeży i szybciej wrócił do pełnej dyspozycji. Nie twierdzę, że wynik byłby inny, ale jestem pewien, że walka wyglądałaby zupełnie inaczej.
„Nie chcę zmieniać wyniku. Chcę zapobiec tragedii”
Mimo ogromnych emocji Pereira wielokrotnie podkreślał, że nie zamierza składać protestu ani walczyć o zmianę rezultatu.
Nie jestem tutaj po to, żeby zmieniać wynik walki. Przegrałem. Takie rzeczy zdarzają się w sporcie. Mogę wrócić, mogę odbudować swoją pozycję i ponownie dostać szansę. Mówię o tym dlatego, że chcę zapobiec tragedii. Widzieliśmy już przypadki w sportach walki, kiedy uderzenia w tył głowy kończyły się bardzo źle. Dziś nic mi się nie stało i dzięki Bogu wyszedłem z tego zdrowy. Ale następnym razem ktoś może nie mieć tyle szczęścia. Wszyscy widzą, co się dzieje. Zawodnicy zwracają na to uwagę od lat. Jeśli kiedyś wydarzy się coś naprawdę złego, wszyscy będą szukali winnego. Dlatego mówię o tym teraz, zanim będzie za późno.
Pereira chce natychmiastowego rewanżu
Choć temat nielegalnych ciosów zdominował rozmowę, Brazylijczyk jasno określił także swój sportowy cel.
Chcę rewanżu. To jest mój priorytet. Nie chcę zmieniać wyniku ani odbierać Gane zwycięstwa. Chcę po prostu jeszcze raz z nim zawalczyć i pokazać, że mogę go pokonać w uczciwej walce. Czułem się świetnie jako zawodnik wagi ciężkiej. Jeśli miałbym jakiekolwiek wątpliwości co do tej kategorii, nie prosiłbym o rewanż. Teraz wiem już na pewno – jestem zawodnikiem kategorii ciężkiej i właśnie tam chcę kontynuować karierę.
Pereira zdradził również, że jego zespół zwrócił się do UFC z prośbą o natychmiastowy rewanż. Na ten moment organizacja nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji.
Zobacz także: Ciryl Gane nie zapomina o Aspinallu: „Mamy niedokończone sprawy”
Źródło: The Ariel Helwani Show
























