Artur „Kornik” Sowiński wygrał na gali FIGHT MODE z Adamem Ugorskim, ale po walce mówił przede wszystkim o problemach zdrowotnych, które towarzyszyły mu praktycznie przez większość pojedynku. Były mistrz KSW przyznał, że uszkodził zarówno rękę, jak i kolano, a końcówkę starcia musiał po prostu przetrwać. Mimo problemów Sowiński trzykrotnie posyłał rywala na deski i pewnie wygrał decyzją sędziów. Po walce nie zabrakło też tematu potencjalnego starcia z Marcinem Wrzoskiem. 

„Rozwaliłem i rękę, i kolano”

Po walce Artur Sowiński nie ukrywał, że od początku obawiał się kontuzji w formule walk na gołe pięści.

I jak sam przyznał – jego obawy szybko się potwierdziły.

Tak szczerze mówiąc wyszło dokładnie tak, jak to sobie wizualizowałem. Było zwycięstwo, były knockdowny, ale najbardziej martwiłem się nie o twarz, tylko o to, że mogę rozwalić rękę i kolano. No i rozwaliłem jedno i drugie.

„Kornik” zdradził, że problemy z dłonią pojawiły się już w drugiej rundzie.

W drugiej rundzie poczułem, że rozwaliłem rękę. Nawet w narożniku mówiłem, żeby ta przerwa szybciej minęła, bo czułem jak ta łapa zaczyna mi puchnąć. Im dłużej trwała przerwa, tym bardziej to wszystko szło w górę.

Sytuacja zrobiła się jeszcze trudniejsza, kiedy doszły problemy z kolanem.

W trzeciej rundzie delikatnie uciekło mi kolano. A w piątej rundzie, kiedy zacząłem trochę kombinować i klinczować, ono zrobiło jeszcze większe „fik”. Wtedy już nawet nie mogłem odskakiwać.

„W piątej rundzie już nie chciałem bić tą ręką”

Sowiński przyznał, że pod koniec walki praktycznie przestał używać jednej ręki.

Od czwartej rundy postanowiłem, że nie będę już uderzał tą ręką. Nawet przy trzecim knockdownie, kiedy trafiałem lewym, czułem większy ból w dłoni niż on, kiedy padał na ziemię.

Mimo problemów były mistrz KSW nie miał większych obaw o wynik walki.

Wiedziałem, że prowadzę. Były knockdowny, wygrywałem rundy i bardziej chodziło o to, żeby po prostu dotrwać do końca.

„To niezwykle twardy chłop”

Sowiński bardzo mocno docenił również postawę Adama Ugorskiego.

Szczególnie po pierwszym liczeniu, kiedy rywal był wyraźnie zamroczony.

Po pierwszym knockdownie myślałem, że sędzia już to przerwie. On naprawdę mocno tańczył i wydawało mi się, że nie powinien być dalej puszczony do walki. Ale ogromny szacunek, bo to niezwykle twardy chłop.

„Mam delikatne dłonie”

„Kornik” z dużym dystansem podszedł też do samej formuły walk na gołe pięści.

Ja mam delikatne dłonie. Jestem artystą, pianistą, gitarzystą, a nie jakimś typowym bijokiem. Jak spojrzysz na ręce niektórych chłopaków, to oni mają prawdziwe łopaty, a ja mam małe dłonie.

Były mistrz KSW zdradził nawet zabawną historię z czasów swoich występów w KSW.

Kiedyś KSW nie miało dla mnie rękawic XS i dostałem rękawice po Karolinie Owczarz. Jeszcze markerem było napisane „Owczarz”.

Sowiński otwarty na walkę z Brzostkiem

Po gali ponownie pojawił się temat potencjalnego starcia z Marcinem Wrzoskiem.

I wygląda na to, że Sowiński jest bardzo zainteresowany takim pojedynkiem.

Oczywiście, że zawalczę z Marcinem. Z wielką chęcią. Jestem na tak.

„Kornik” przyznał, że federacja sygnalizowała już zainteresowanie takim zestawieniem.

Walczę w tylu organizacjach i tylu formułach, że czemu miałbym nie zawalczyć tutaj z Marcinem?

„Trener Bronder pewnie by mnie opieprzył”

Na gali w narożniku Sowińskiego zabrakło również trenera Brondera.

Zawodnik wyjaśnił, że szkoleniowiec wspierał w tym czasie innego podopiecznego podczas zawodowego debiutu.

Trener Bronder był już tyle razy w moim narożniku, że ja dobrze wiem, za co by mnie opieprzył. Na pewno miałby pretensje o piątą rundę i o to, że zacząłem kombinować zamiast dalej walczyć.

Artur Sowiński pokonał Adama Ugorskiego jednogłośną decyzją sędziów podczas gali FIGHT MODE.

Zobacz takżeFIGHT MODE – wyniki. Kacper Formela zwycięża w main evencie!