Bartosz Kurek zanotował największe zwycięstwo w swojej zawodowej karierze. Na gali XTB KSW 116 pokonał jednogłośną decyzją sędziów doświadczonego Tomasza Romanowskiego. Po walce nie ukrywał, że starcie z jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników polskiej sceny MMA było dla niego ogromnym wyróżnieniem.

Pojedynek w Gorzowie Wielkopolskim był dla Kurka dopiero szóstą walką w profesjonalnym MMA. Jego rywal miał jednak za sobą ponad trzydzieści występów w klatce. Mimo ogromnej różnicy doświadczenia młodszy zawodnik zdołał narzucić swoje warunki i kontrolować przebieg walki.

Bartosz Kurek przyznał, że zwycięstwo nad Romanowskim jest dla niego najcenniejszym w karierze.

To zdecydowanie największe zwycięstwo w moim życiu. Dla mnie to był wielki honor i szacunek, że mogłem z nim zawalczyć. On miał ponad trzydzieści walk, ja dopiero szóstą.

„Nie miałem się czego bać”

Jednym z największych atutów Romanowskiego jest jego lewa ręka, która w wielu walkach decydowała o zwycięstwach. Kurek zdradził jednak, że był przygotowany na ten element.

Mieliśmy Tomka dokładnie przeanalizowanego i byliśmy przygotowani w stu procentach. Mocno bije, ale dostawałem w życiu mocniejsze ciosy. Po pierwszej rundzie zobaczyłem, że naprawdę nie ma się czego bać.

Klucz – kontrola dystansu

W trakcie walki wyraźnie było widać przewagę zasięgu po stronie Kurka. To właśnie ten element okazał się jednym z najważniejszych w pojedynku.

Mam długie ręce i potrafię dobrze korzystać z tego zasięgu. To jest mój duży atut i tym razem też to zadziałało.

Problemy z okiem po faulu

W pierwszej rundzie doszło do groźnej sytuacji, gdy Romanowski przypadkowo trafił rywala palcem w oko. Kurek przyznał, że przez chwilę rozważał nawet przerwanie walki.

Miałem takie myśli, bo widziałem podwójnie. Sędzia powiedział jednak, że mam pięć minut przerwy, więc wykorzystałem prawie cztery i postanowiłem walczyć dalej.

Jak dodał, podobna sytuacja zdarzyła mu się już wcześniej w tym samym miejscu.

Rok temu miałem to samo oko uszkodzone. Znowu widziałem dwóch przeciwników i to była moja największa frustracja w tej walce.

„Mental był kluczem”

Przed walką Kurek zapowiadał, że przełamie rywala mentalnie. Po zwycięstwie przyznał, że właśnie odporność psychiczna była jednym z kluczowych elementów.

Umiejętności same na Tommy’ego nie wystarczą. Trzeba być twardym, bo przyjąłem naprawdę mocne ciosy.

Co dalej?

Po zwycięstwie nad Romanowskim Kurek znalazł się w gronie zawodników, którzy mogą myśleć o kolejnych dużych wyzwaniach w KSW. Sam jednak nie chce nikogo wyzywać.

Nie mam nikogo na celowniku. Kogo federacja mi da, tego przyjmę. Im wyżej w rankingu, tym lepiej.

Zawodnik przyznał jednak, że chętnie zmierzyłby się z kolejnymi czołowymi nazwiskami dywizji.

Myślę, że fajne walki mogłyby wyjść z zawodnikami takimi jak Laid Zerhouni czy Radosław Paczuski.

Zobacz takżePiotr Kuberski zostaje w KSW. Tymczasowy mistrz podpisał nowy kontrakt

foto: materiały prasowe KSW