Adam Pałasz wraca do klatki po wyjątkowo trudnym okresie w życiu prywatnym i serii trzech porażek w OKTAGON MMA. Polak przed galą OKTAGON 89 otworzył się w rozmowie z naszą redakcją i przyznał, że po ostatnim występie musiał odbudować nie tylko formę sportową, ale przede wszystkim samego siebie.
„Adaś z Jawora” wróci do akcji już 6 czerwca w Bratysławie, gdzie zmierzy się z Patrikiem Vespazianim. Jak sam podkreśla – po miesiącach problemów i życiowych ciosów znów czuje w sobie dawnego zawodnika.
Po raz ostatni Pałasz walczył w czerwcu ubiegłego roku, gdy przegrał przez nokaut z Kasimem Arasem. Jak zdradził, na jego dyspozycję ogromny wpływ miały wydarzenia spoza klatki. Zaledwie tydzień przed walką zmarł jego dziadek, a kilka dni później odszedł także bliski przyjaciel zawodnika.
Przede wszystkim moja głowa musiała odpocząć po ostatniej walce. Tydzień przed walką zmarł mój dziadek, z którym odnowiłem kontakt w ostatnich latach życia. W tym samym czasie mój przyjaciel Bartek umierał, bo tydzień po mojej walce zmarł. Pierwszy raz w życiu miałem coś takiego, że moja głowa chyba nie była na miejscu. Ja się nie tłumaczę. Jak wychodzę do walki, to czuję się gotowy. Ale z perspektywy czasu uważam, że powinienem wtedy odwołać ten pojedynek. Za dużo się działo wokół mnie. Udawałem twardego, że tego nie przeżywam, ale to siedziało gdzieś w środku.
Pałasz przyznał, że roczna przerwa pozwoliła mu uporządkować życie prywatne i odbudować mentalnie samego siebie. Mimo pauzy cały czas pozostawał blisko treningów, a jednym z kluczowych momentów był wyjazd na obóz do Roberto Soldicia.
„Crazy Polak”. Pałasz wspomina obóz u Roberto Soldicia
Adam Pałasz nie ukrywa, że treningi w Bośni mocno wpłynęły na jego nastawienie przed powrotem do klatki. Polak trenował tam między innymi z Roberto Soldiciem, Ivanem Erslanem czy Martinem Baturem.
Bardzo dużo dał mi obóz u Roberto Soldicia. Ten ich mental, taki bośniacki. Bardzo ciężkie treningi. Nawet dostałem od nich ksywę „Crazy Polak”. Tam nie ma czegoś takiego, że odpuścisz choćby centymetr. Jak tylko Roberto widział, że ktoś odpuszcza, od razu stał przy klatce i krzyczał: „Wstawaj!”. Po polsku wychodziło mu to bardzo dobrze. To buduje głowę. Czujesz, że dalej masz to w sobie.
Pałasz zdradził też, że obecnie nie reprezentuje już WCA, choć rozstał się z warszawskim klubem w dobrych relacjach. Teraz zamierza występować pod własnym szyldem – Jawor Fight Team.
Od kiedy odszedłem z WCA, nie reprezentuję żadnego klubu i raczej już nie będę. Trenuję w różnych miejscach, dlatego wymyśliłem sobie Jawor Fight Team. Jestem lokalnym patriotą. W herbie jest Święty Marcin, patron mojego miasta. Może kiedyś wrócę na stare śmieci i stworzę coś swojego.
„Nigdy nie wybieram przeciwników”
Choć Pałasz wraca po trzech kolejnych porażkach, nie zamierza kalkulować przy doborze rywali. Jak podkreśla, właśnie najmocniejsze wyzwania dają mu największą motywację.
Nigdy nie wybieram przeciwników. Kogo dają, tego biorę. Jestem przeciwny kalkulowaniu w sportach walki. To pokazuje, czy jesteś wojownikiem. Jak miałem kiedyś wybór, to zawsze brałem najmocniejszego z listy. Lepiej mi się przygotowuje do zawodnika, którego uważam za lepszego od siebie. Mam wtedy paliwo do treningów.
Polak nie ukrywa też, że bardzo poważnie podszedł do obecnego obozu. Zrzucił sporo kilogramów i – jak sam twierdzi – wrócił do swojej najlepszej dyspozycji fizycznej.
Od grudnia zszedłem prawie 10 kilogramów. W pewnym momencie ważyłem około 113 kilogramów, teraz trzymam 115-116 i na pewno nie będę już wnosił do klatki 120 kilogramów jak ostatnio. Mam więcej prądu, więcej gazu, mogę dłużej pracować. Czuję się świetnie. Obóz był petarda.
Pałasz o Soldiciu w UFC: „Pokaże się z dobrej strony”
W rozmowie pojawił się również temat potencjalnego przejścia Roberto Soldicia do UFC. Pałasz przyznał, że jako kibic bardzo chciałby zobaczyć Chorwata w największej organizacji świata.
Jako fan chciałbym go tam zobaczyć. Myślę, że Roberto pokaże się w UFC z bardzo dobrej strony. Jak z nim trenujesz, to masz wrażenie, że on ma jakąś cząstkę od Boga więcej niż inni. Siłowo, mentalnie, wydolnościowo. On napędza cały trening.
Na koniec Pałasz jasno zadeklarował, że mimo trudnego okresu wciąż kocha rywalizację i wierzy, że najlepsza wersja „Adasia z Jawora” jeszcze wróci.
Kocham się bić. Jak wchodzę do klatki, wszystko przestaje istnieć. Liczę się tylko ja i mój przeciwnik. Myślę, że te trzy porażki były bardzo cennymi lekcjami. Głowy nie trzeba było zmieniać. Trzeba było tylko obudzić tego starego Adama na nowo.
Zobacz także: Roberto Soldić coraz bliżej UFC? Pojawiły się nowe doniesienia
foto: Instagram / Adam Pałasz















![MMA Replay: Patryk Kaczmarczyk analizuje zwycięstwo nad Soldaevem – „Wiedziałem, że go złamię” [WYWIAD]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/01/Miniaturka-MMA-Replay-v1-kopia-218x150.webp)
![MMA Replay: Adrian Bartosiński analizuje swoją walkę z Andrzejem Grzebykiem – nowy format dla fanów MMA [WYWIAD]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2025/12/maxresdefault-218x150.webp)
![Wzór na MISTRZA z Michałem Sobiechem #5 | Przygotowanie mentalne i fizyczne – rola adaptogenów [PODCAST]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2025/05/maxresdefault-218x150.jpg)
![Wzór na MISTRZA z Michałem SOBIECHEM #4 | MMA | Dieta | Doping | Suplementy | KSW 105 [PREMIERA o 19:00]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2025/04/maxresdefault-2-218x150.webp)
![MMA TuNajt #320 | TYPOWANIE XTB KSW 105 + przegląd kursów FORTUNY [PODCAST]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2025/05/MMA-TuNajt-320-218x150.png)









