Przez ponad miesiąc był wyłączony ze świata. Bez świadomości, bez kontroli, z realnym zagrożeniem życia. Dziś znów siedzi przed mikrofonem – i po raz pierwszy tak otwarcie opowiada, co działo się między jednym wejściem do szpitala a powrotem do normalności.

Powrót Bena Askrena do programu Daniela Cormiera to coś więcej niż medialny comeback. To publiczne domknięcie jednego z najcięższych epizodów w historii byłych mistrzów MMA – walki o życie po podwójnym przeszczepie płuc latem 2025 roku.

Były zawodnik UFC przyznaje, że przez długi czas nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak blisko był śmierci.

Wszedłem do szpitala i… nie pamiętam nic przez ponad 40 dni. Dosłownie. Wyszedłem z domu i nagle się obudziłem po półtora miesiąca.

 – powiedział Askren.

Wszystko zaczęło się niewinnie – od bólu pleców, który wziął za skurcz mięśnia. Pierwsza wizyta na SOR-ze zakończyła się zastrzykiem i powrotem do domu. Prawdziwy dramat zaczął się kilka godzin później.

Nie mogłem spać, twarz miałem spuchniętą, byłem kompletnie rozbity. Moja żona nagrała mnie i wysłała filmiki do lekarzy. Oni powiedzieli wprost: natychmiast do szpitala. Ja oczywiście twierdziłem, że wszystko ze mną w porządku. Chciałem iść na konferencję bitcoina.

– wspomina.

Askren był tak uparty, że żona kazała znajomym… eskortować go do Ubera, żeby nie uciekł.

Dosłownie bali się, że ucieknę do centrum konferencyjnego. I całe szczęście, bo wszedłem do szpitala i to był ostatni moment, który pamiętam.

Cormier nie ukrywa, że lekarze dawali mu niewielkie szanse.

Normalny człowiek by tego nie przeżył. Naprawdę. Ta mentalność sportowca, to że masz w sobie walkę, to go uratowało.

 – mówi DC.

Sam Askren twierdzi, że najcięższe było nie to, co przeszedł on – tylko to, co przeżyła jego rodzina.

Ja po prostu zasnąłem i się obudziłem. Ale moja żona przez tygodnie przychodziła do szpitala, nie wiedząc, czy jej dzieci będą miały ojca. To jest coś, co uderza mnie najmocniej.

Po przebudzeniu Ben długo dochodził do siebie – fizycznie i psychicznie.

Byłem tak odklejony, że krzyczałem na pielęgniarki, pokazywałem im środkowy palec, błagałem kolegów, żeby mnie wyciągnęli ze szpitala. Byłem kimś zupełnie innym.

 – opowiada.

Dziś wraca do formy, odzyskuje masę i siłę, a co najważniejsze – normalność.

Czasem zapominam, co przeszedłem. Robię coś w domu, nagle jestem zmęczony i myślę: ‘Dlaczego?’. I wtedy przypominam sobie: a tak… przeszczep płuc.

– mówi z charakterystycznym dla siebie spokojem.

To nie jest już historia o sporcie. To historia o przeżyciu.

Zobacz takżeDaniel Cormier zapowiada trzeci akt wojny z Jonem Jonesem! Tym razem na macie

źródło: YouTube / Daniel Cormier Show | foto: Jeff Bottari/Zuffa LLC