Czy 27-letni niszczyciel z Babilon MMA stanie się kolejną polską gwiazdą UFC? Joanna Jędrzejczyk i Jan Błachowicz nie mają wątpliwości – Iwo Baraniewski ma potencjał, by sięgnąć po najwyższe cele w kategorii półciężkiej.

Iwo Baraniewski po raz kolejny udowodnił, że w oktagonie nie zna litości. W pierwszej walce karty głównej gali UFC Vegas 118, która odbyła się 6 czerwca w obiekcie Meta APEX w Las Vegas, Polak zmierzył się z Juniorem Tafą. Pojedynek trwał zaledwie 85 sekund – wystarczyły niskie kopnięcie i seria ciosów, by 27-latek zapewnił sobie trzecie z rzędu zwycięstwo w amerykańskiej organizacji. Na dodatek, podobnie jak w poprzednich występach, otrzymał bonus za występ wieczoru w wysokości 100 tysięcy dolarów.

Występ Baraniewskiego nie uszedł uwadze polskich legend MMA. Joanna Jędrzejczyk, była mistrzyni UFC, która obecna była w obiekcie w Las Vegas, osobiście pogratulowała zawodnikowi kategorii półciężkiej. „Kolejne zwycięstwo w pierwszej rundzie! Coś pięknego i tym razem nie po ciosie. Ten chłopak może wszystko! Oglądaliście?” – skomentowała była królowa wagi słomkowej, podkreślając, że Polak ma wszelkie predyspozycje, by wspiąć się na szczyt dywizji. Słowa byłej mistrzyni to nie tylko kurtuazyjny komplement – to ocena eksperta, który doskonale wie, czego wymaga droga na szczyt UFC.

Równie wymowny, choć bardziej lakoniczny, był komentarz Jana Błachowicza. Były mistrz kategorii półciężkiej UFC, który obecnie dochodzi do pełnej sprawności po kontuzji, z uznaniem odniósł się do występu rodaka na platformie X. Błachowicz, który w latach 2020-2021 dzierżył pas mistrzowski i obronił go między innymi w starciu z Israelem Adesanyą na UFC 259, wie lepiej niż ktokolwiek inny, jak wygląda droga do tytułu w tej dywizji. Jego słowa uznania dla młodszego kolegi mają zatem szczególną wagę.

Baraniewski od debiutu w UFC w grudniu 2025 roku stoczył trzy walki i wszystkie zakończył w pierwszej rundzie. Wcześniej efektownie kończył Ibo Aslana oraz Austena Lane’a, a kontrakt z amerykańskim hegemonem zapracował wygraną na gali Dana White’s Contender Series. Przed startem w UFC zawodnik z Babilon MMA budował swoją niepokonaną passę, konsekwentnie finalizując każdego rywala przed czasem. Teraz, z poparciem polskich legend i rosnącą reputacją w organizacji, 27-latek stoi przed szansą na starcie z coraz wyżej notowanymi przeciwnikami.

 

źródło: X/Jan Błachowicz, Instagram/Joanna Jędrzejczyk

Poprzedni artykułIwo Baraniewski zgarnia kolejny bonus!
Zakochana w MMA od chwili, gdy na gali KSW 13 w 2010 r. zobaczyła Krzyśka Kułaka wjeżdżającego do Spodka wozem opancerzonym, tuż przed walką z Vitorem Nobregą. Zaskakująco szybko połapała się, że KSW to nie nazwa sportu. Każda gala MMA to dla niej święto. Podczas pojedynków swoich ulubieńców zdziera gardło na doping, a w przerwach krytycznym okiem przygląda się organizacji gali i strojom publiczności (jak każda „baba”). W zawodnikach ceni nie tylko umiejętności, ale też pierwiastek szaleństwa. Uwielbia Conora McGregora, Mirko Cro Copa oraz Daniela Omielańczuka i Janka Błachowicza. Nie wyobraża sobie MMA bez komentarzy Jurasa i jest przeszczęśliwa od czasu, gdy gale UFC emitowane są na antenie Polsatu Sport.