Bruce Buffer od blisko trzech dekad jest jednym z symboli UFC. Legendarny konferansjer miał okazję zapowiadać największe gwiazdy organizacji, a podczas rozmowy z Patrykiem Prokulskim z TVP Sport odniósł się również do polskich zawodników. Co ciekawe, przyznał, że nasze nazwiska wcale nie sprawiają mu problemów. Wręcz przeciwnie.

Przez niemal 30 lat pracy w UFC Buffer wypowiedział tysiące nazwisk zawodników z całego świata. Wśród nich nie brakowało także reprezentantów Polski, na czele z Janem Błachowiczem czy Joanną Jędrzejczyk. Jak się okazuje, charakterystyczne polskie nazwiska są dla niego znacznie łatwiejsze do efektownego przedstawienia niż krótkie, jednosylabowe nazwiska.

Bruce Buffer: Im trudniejsze nazwisko, tym lepiej

Podczas rozmowy legendarny konferansjer został zapytany, czy polskie nazwiska należą do najtrudniejszych do wymówienia podczas gal UFC.

Buffer odpowiedział z uśmiechem, że problemem są dla niego zupełnie inne nazwiska.

Jednosylabowe nazwiska, jak Frank Trigg czy Mike Swick. Takie nazwiska są najtrudniejsze do przedstawienia w ekscytujący sposób. Im więcej jest w nich „mięsa”, tym lepiej. Weźmy choćby Khabiba Nurmagomedova. Im dłuższe nazwisko, im więcej sylab, tym lepiej. Chcę jak najtrudniejszych nazwisk.

Chwilę później dopytano go wprost o Polaków.

Polskie nazwiska? W ogóle nie stanowią dla mnie problemu. Jan Błachowicz i inni? Uwielbiam to.

„Chciałbym wrócić do Polski”

W trakcie rozmowy Buffer odniósł się również do polskich kibiców i przyznał, że bardzo dobrze wspomina wizyty nad Wisłą. Legendarny głos UFC nie ukrywa, że chętnie zobaczyłby galę organizacji w naszym kraju.

Polscy kibice są fantastyczni. Wkrótce lecimy do Serbii, później do Baku, ale chciałbym kiedyś zrobić galę w Polsce. Uwielbiam ludzi, uwielbiam jedzenie. Za każdym razem, gdy byłem w Polsce, było to dla mnie wyłącznie przyjemne doświadczenie.

30 lat w UFC i wciąż ta sama pasja

Buffer w lutym świętował 30-lecie współpracy z UFC. Mimo upływu czasu nie zamierza zwalniać tempa i podkreśla, że rozwój organizacji oraz pojawianie się kolejnych pokoleń zawodników wciąż napędzają go do pracy.

Trudno nie być tym wszystkim podekscytowanym. UFC przeszło drogę od widowiska do sportu głównego nurtu. Pojawiają się nowi zawodnicy, wielkie walki, kolejne kraje i kolejne rynki. Każdego dnia budzę się z logo UFC na piersi i jako głos oktagonu jestem z tego niezwykle dumny.

Zobacz takżeDerrick Lewis wysłał mocne ostrzeżenie do Josha Hokita przed UFC Freedom 250

Źródło: TVP Sport | foto: Chris Unger/Zuffa LLC