Były mistrz ONE Championship: „W 2019 zawalczę z Georgesem St-Pierrem”

źródło: mmanytt.com

Emerytowany mistrz organizacji One Championship, Ben Askren, przewiduje, że w następnym roku zawalczy w Kanadzie z samym Georgesem St-Pierrem.

Podobnie do wielu innych emerytowanych zawodników, Ben Askren (18-0, 1NC) również rozważa nadal możliwość powrotu do walki w klatce. W rozmowie z MMAJunkie Radio, Askren przyznał, że będzie dbał o formę, aby w każdej chwili być gotowym na duże wyzwania.

Jak na 33-latak całkiem dobrze obchodziłem się dotąd z moim ciałem. Nigdy nie korzystałem z dopingu, więc nie mam żadnych skutków ubocznych z tym związanych. Nigdy też nie miałem żadnej poważnej kontuzji, przez prawie 10 lat i nadal dobrze się czuję.

przyznał Askren i dodał, że pozostaje nadal w treningu i pewnie jeszcze przez długi czas się to nie zmieni.

Ben ponownie zapewnił, iż jego celem jest udowodnić, że jest najlepszym półśrednim zawodnikiem MMA na świecie. I o ile nie myśli nawet o tym, aby walczyć z Tyronem Woodley’em (18-3-1), z którym łączy go przyjaźń, o tyle zupełnie inaczej podchodzi od potencjalnego starcia z legendą UFC, czyli Georgesem St-Pierrem (26-2).

Były mistrz organizacji ONE Championship podkreślił nawet w swojej wypowiedzi dla MMAjunkie Radio, że spodziewa się zawalczyć z Kanadyjczykiem na jego ziemi już w przyszłym roku:

Moją motywacją jest to, aby udowodnić, że jestem numerem 1 na całym świecie i sądzę, że to osiągnę w Bell Centre, w pojedynku z GSP, pod koniec 2019 roku. Chciałbym tego bardzo! Zawsze uwielbiałem siłować się z zawodnikami na ich rodzinnej ziemi.

Jak sądzicie, czy dojedzie do tej walki, czy może są to tylko czcze marzenia?

 

źródło: MMAnytt.com

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułUFC 221: najlepsze akcje w zwolnionym tempie
Następny artykułJustin Gaethje o Joannie Jędrzejczyk: „Jej oświadczenia są słabe. Na koniec dnia, to jest wymówka.”
Zakochana w MMA od chwili, gdy na gali KSW 13 w 2010 r. zobaczyła Krzyśka Kułaka wjeżdżającego do Spodka wozem opancerzonym, tuż przed walką z Vitorem Nobregą. Zaskakująco szybko połapała się, że KSW to nie nazwa sportu. Każda gala MMA to dla niej święto. Podczas pojedynków swoich ulubieńców zdziera gardło na doping, a w przerwach krytycznym okiem przygląda się organizacji gali i strojom publiczności (jak każda „baba”). W zawodnikach ceni nie tylko umiejętności, ale też pierwiastek szaleństwa. Uwielbia Conora McGregora, Mirko Cro Copa oraz Daniela Omielańczuka i Janka Błachowicza. Nie wyobraża sobie MMA bez komentarzy Jurasa i jest przeszczęśliwa od czasu, gdy gale UFC emitowane są na antenie Polsatu Sport.