Carlos Prates nie ma wątpliwości przed największą walką w karierze. Brazylijczyk wprost zapowiada nokaut na byłym mistrzu i jasno wskazuje, co ma wydarzyć się dalej. Stawką starcia w Perth może być coś więcej niż zwycięstwo – to przepustka do walki o tytuł.

Gala UFC w Perth 2 maja przyniesie starcie, które może ustawić kolejkę w wadze półśredniej. Carlos Prates zmierzy się z byłym mistrzem Jackiem Dellą Maddaleną i – jak sam podkreśla – interesuje go tylko jedno zakończenie.

„Znokautuję go. I wtedy kto bardziej zasługuje na pas?”

Prates od początku rozmowy nie pozostawił żadnych wątpliwości co do swojego nastawienia.

Jeśli znokautuję JDM, a oczywiście że go znokautuję, to będę miał na koncie dwóch byłych mistrzów. Więc kto wtedy zasługuje na walkę o pas bardziej niż ja?

Brazylijczyk uważa, że to zestawienie było naturalnym krokiem.

Wszyscy mówili o różnych walkach, nawet o McGregorze, ale ja nie miałem podpisanego kontraktu. Po ostatnim pojedynku wiedziałem jedno – chcę walczyć z JDM. Szanuję go, ale to numer jeden w rankingu. Ta walka ma sens. UFC zapytało mnie, czy chcę main event przeciwko niemu. Odpowiedziałem bez wahania – oczywiście, że tak.

McGregor? „Ludzie tylko gadali”

W mediach pojawiały się plotki o potencjalnym starciu z Conorem McGregorem, ale Prates szybko je uciął.

Nigdy nie dostałem takiej oferty. Ludzie po prostu zaczęli o tym mówić. Oczywiście, to wielka gwiazda i chętnie bym z nim zawalczył, ale ja chcę pasa. To jest mój cel. On nie walczył od pięciu lat. Myślę, że to nie byłoby dla niego zbyt mądre przyjąć walkę ze mną.

Walka na terenie rywala? „Gdy klatka się zamknie, jesteśmy tylko my”

Prates nie widzi problemu w tym, że walczy w Australii, czyli na terenie przeciwnika.

Lubię Australię. Moja córka jest Australijką, mieszka tam, ma 6 lat. Czuję się tam dobrze. Ludzie są niesamowici, atmosfera świetna. Ale kiedy zamyka się klatka, nie ma znaczenia, gdzie jesteś. Zostajemy tylko ja i on.

Ojcostwo i chłodna głowa

Brazylijczyk przyznał, że jego córka ponownie pojawi się na gali.

Tak, będzie na walce. To będzie drugi raz, kiedy zobaczy mnie w klatce. Ale kiedy wchodzę do klatki, nie myślę o niczym poza walką. Mam plan, mam zadanie i skupiam się tylko na przeciwniku.

Od 17-latka do main eventu UFC

Prates wrócił też do swoich początków w MMA i historii debiutu.

Miałem 17 lat, byłem białym pasem w jiu-jitsu i wzięli mnie do walki, bo dobrze płacili. Powiedziałem: „OK, walczę”. Mój rywal miał ponad 30 lat i był czarnym pasem. Kiedy mnie obalił, pomyślałem: „Co ja tu robię?”. Ale potem się podniosłem i wygrałem.

Przyznał też, że musiał nawet „podrasować” dane.

Powiedzieliśmy, że mam 18 lat, chociaż miałem 17. Nawet rekord wpisali mi 3-0, a to był debiut.

„Nie czuję presji. Po prostu robię swoje”

Charakterystyczny luz Pratesa nie jest przypadkowy.

Kiedy zaczyna się walka, wszystko znika. Nie ma stresu, nie ma nic. Jest tylko zadanie do wykonania. Ludzie mówią, że ten moment, ta presja – ale dla mnie to po prostu kolejna walka.

Droga do pasa i scenariusz idealny

Brazylijczyk jasno widzi swoją przyszłość w dywizji.

Po zwycięstwie nad JDM powinienem być następny do walki o pas. Pokonałem już byłego mistrza, teraz pokonam kolejnego. To są fakty.

Jednocześnie wskazał ciekawy scenariusz.

Chciałbym, żeby Ian Garry zdobył pas, a potem żebyśmy zawalczyli o niego w Brazylii. Mamy historię, mamy szacunek do siebie. To byłoby idealne.

Garry vs. Makhachev? „Stawiam na Islama, ale…”

Prates odniósł się też do potencjalnych zestawień na szczycie.

Myślę, że Garry ma narzędzia, żeby sprawić problemy Islamowi. Ale gdybym miał postawić pieniądze – wybrałbym Islama. Mimo to chciałbym, żeby Garry zdobył pas i dał mi rewanż.

Pewność siebie bez granic

Na koniec Prates wrócił do najważniejszego.

Ja wiem, co się stanie. Znokautuję go. A potem zobaczymy, kto jeszcze będzie twierdził, że nie zasługuję na walkę o pas.

2 maja w Perth Carlos Prates stanie przed największą szansą w karierze. Jeśli spełni swoją zapowiedź – dywizja półśrednia może mieć nowego pretendenta numer jeden.

Zobacz takżeAusten Lane o Baraniewskim: „Jest bardzo wytrzymały, ma dobrą szczękę i cały czas idzie do przodu”

źródło: The Ariel Helwani Show