Ostatnia sekunda, poddanie i 2-0 w UFC. Jakub Wikłacz nie zamierza długo świętować. Polak już planuje kolejne wejście do klatki i jasno deklaruje – chce utrzymać tempo oraz jak najszybciej zapukać do rankingu.

Po efektownym zwycięstwie nad Muinem Gafurovem Jakub Wikłacz nie myśli o długiej przerwie. W rozmowie w programie „Klatka po klatce” przyznał wprost, że celuje w szybki powrót – jeszcze w pierwszej połowie roku.

Tak szczerze mówiąc, realnie maj, czerwiec. Gadałem też z trenerem motorycznym i fajnie jakby to był początek czerwca. Muszę doprowadzić organizm do równowagi, zrobić okres wprowadzenia i wracam do przygotowań.

– zapowiedział.

Polak podkreśla, że kluczowa jest dla niego ciągłość startów. Nie chce czekać miesiącami na „idealne” zestawienie.

Chcę zrobić minimum trzy walki w roku. Uważam, że jeśli tak będzie, to dostanę się do rankingu albo będę bardzo blisko.

– zaznaczył.

Wikłacz nie ukrywa, że po dwóch zwycięstwach w UFC jego pozycja rośnie, ale nie zamierza wybrzydzać przy ofertach.

To nie jest tak, że sprawdzam rywali w Topology i analizuję, czy mi pasują. Asia dzwoni, mówi termin – ja mówię tak i bierzemy. Na tym etapie chcę po prostu walczyć i wygrywać.

– tłumaczy.

Zapytany o realną szansę na wejście do TOP 15 jeszcze w tym roku, odpowiada ostrożnie, ale ambitnie.

Jeszcze jedna wygrana może dać bardzo duże prawdopodobieństwo. Dwie w tym roku – to już byłoby naprawdę blisko.

Polak przyznał również, że organizacja była bardzo zadowolona z jego ostatniego występu, a sygnały z matchmakerskiego zaplecza są pozytywne. Sam jednak tonuje emocje.

To jest początek. Ambicje są o wiele wyższe. Teraz trzeba wracać do ciężkiej pracy.

Plan jest więc jasny: szybkie wakacje, powrót na salę i kolejna walka na przełomie maja i czerwca. Jeśli Wikłacz utrzyma tempo i formę, droga do rankingu może otworzyć się szybciej, niż wielu się spodziewało.

Zobacz takżeJakub Wikłacz o chaosie na ważeniu przed UFC Vegas 113: „Sean Shelby wezwał nas na rozmowę”

źródło: Klatka po klatce (YouTube)