Wystarczyło kilka godzin, by w sieci wybuchła burza, która postawiła pod znakiem zapytania status jednego z najmocniejszych półśrednich UFC. Michael Morales miał „stracić” swój nieskazitelny bilans, ale organizacyjny chaos szybko doczekał się oficjalnej korekty. Rekord Ekwadorczyka wrócił do stanu 19-0.

We wtorek serwis Tapology zaskoczył środowisko MMA, dopisując Michaelowi Moralesowi rzekomą porażkę i dodatkowe zwycięstwo z 2017 roku, pochodzące z ekwadorskiego reality show „Ultima Pelea”. Według pierwotnej interpretacji miały to być zawodowe pojedynki, co automatycznie odbierało Moralesowi miano niepokonanego. Sam zawodnik odpowiedział krótko i bez owijania w bawełnę: „F**k you, Tapology”.

Dzień później portal opublikował oficjalne przeprosiny i… wycofał się z decyzji. Tapology przyznało, że błędnie zastosowało obecne standardy klasyfikacji do wydarzenia sprzed ośmiu lat.

Tapology w oficjalnym oświadczeniu bardzo szeroko wyjaśniło, skąd w ogóle wziął się błąd i dlaczego rekord Moralesa został przywrócony:

„Codziennie dodajemy do bazy setki walk i staramy się je oceniać według spójnych zasad. To nie jest łatwe, bo na całym świecie odbywają się bardzo różne formy pojedynków. Jedną z kategorii, wobec których w ostatnich latach zaostrzyliśmy kryteria, są walki pokazowe.

Przez długi czas status ‘exhibition’ był wykorzystywany jako luka do omijania oficjalnych rekordów. Pozwalało to zawodnikom toczyć realne, twarde walki MMA bez wliczania ich do bilansu. Coraz trudniej było nam wytłumaczyć, dlaczego jedne pojedynki kwalifikują się jako pokazowe, a inne nie – skoro w praktyce wszystkie wyglądały jak normalne, zawodowe starcia.

Dlatego w ostatnich latach – nawet w przypadku reality show – zaczęliśmy traktować tego typu walki jako pełnoprawne pojedynki zawodowe. Taki standard zastosowaliśmy również przy wstępnej klasyfikacji ‘Ultima Pelea’.

Problem polega na tym, że użyliśmy standardów obowiązujących dziś do wydarzenia z 2017 roku. To jest niespójne i nieuczciwe. Gdyby te walki zostały zgłoszone do naszej bazy w 2017 roku, bez wahania zostałyby wtedy uznane za walki pokazowe.

Z tego powodu uznajemy naszą decyzję za błędną. Przepraszamy za wywołaną burzę i dziękujemy za wszystkie reakcje – nawet jeśli część z nich była przesadzona, wiele zawierało trafne argumenty.”

Szybko zareagował również drugi z największych rejestrów MMA – Sherdog. Tam od początku nie było wątpliwości, że walki z „Ultima Pelea” nie powinny wpływać na zawodowy bilans Moralesa.

„Sherdog Fight Finder nie zmienia rekordu Michaela Moralesa”

– potwierdził oficjalnie Jay Pettry.

W praktyce oznacza to jedno: Michael Morales pozostaje niepokonany – 19-0 w MMA, 7-0 w UFC. Ekwadorczyk jest obecnie jednym z głównych kandydatów do walki o pas wagi półśredniej. W listopadzie na UFC 322 brutalnie znokautował Seana Brady’ego w pierwszej rundzie i coraz głośniej mówi się o jego starciu z mistrzem – Islamem Makhachevem.

Rekord został przywrócony, ale jedno jest pewne: nazwisko Moralesa znów znalazło się w centrum uwagi całego świata MMA.

Zobacz takżeMichael Morales nie wyklucza walki z Carlosem Pratesem przed starciem o pas

źródło: Tapology, Sherdog / X | foto: Getty Images