Dan Hooker nie zamierza cofać się ani o krok. Po kontrowersyjnych słowach Paddy’ego Pimbletta na temat jego matki Nowozelandczyk odpowiada bez ogródek. Twierdzi, że Anglik sam wywołał burzę – i teraz musi się z nią zmierzyć. Konflikt między zawodnikami stał się personalny.

Dan Hooker przyznał, że przez długi czas traktował słowne przepychanki z Paddym Pimblettem jak element sportowej gry. Wszystko zmieniło się jednak w momencie, gdy Anglik użył wulgarnych i skrajnie niestosownych słów, nawiązując do matki Nowozelandczyka.

W jednym z wywiadów Pimblett powiedział, że „Hooker nie byłby w stanie nawet obronić swojej matki przed gwałcicielem”, co wywołało natychmiastową reakcję rywala.

Hooker odpowiedział w mediach społecznościowych, nawiązując do tragicznej śmierci bliskiego przyjaciela Pimbletta, Ricky’ego, co wywołało ogromne poruszenie w środowisku MMA.

W rozmowie z MMA Fighting Hooker wyjaśnił, dlaczego zdecydował się na tak ostrą ripostę.

Chciałem powiedzieć coś, co na sto procent go wkurzy. Najgorszą możliwą rzecz. Cokolwiek by to było – wiedziałem, że trafi. On wszedł mi pod skórę, więc ja chciałem wejść pod jego.

Nowozelandczyk podkreśla, że do tej pory ich wymiana zdań nie przekraczała granic.

Zawsze gadaliśmy głupoty. Było to nawet zabawne. Ale nagle on wyskakuje z komentarzem o gwałcie i mojej matce. Kto w historii sportów walki robił coś takiego? To było kompletnie nie na miejscu.

Hooker nie kryje zdziwienia postawą Pimbletta, który – jego zdaniem – próbuje teraz stawiać się w roli ofiary.

On cały czas gadał głupoty. A potem mówi coś tak obrzydliwego i udaje, że nic się nie stało. A gdy ja odpowiadam, nagle jest zaskoczony. Chciałeś reakcji? Dostałeś ją. Wkurzyłeś mnie – więc sprawiłem, że sam też to poczułeś.

Zawodnik znany jako „The Hangman” uważa, że Anglik sam doprowadził do eskalacji konfliktu.

Bawił się w głupie gry, więc wygrał głupią nagrodę. Zaczął – i sam się przekonał, jak to działa.

Od tego momentu ewentualna walka między nimi przestała być jedynie sportowym zestawieniem.

To już nie jest biznes. To jest osobiste. Teraz naprawdę chcę się z nim zmierzyć – w klatce albo poza nią.

Hooker odniósł się również do sugestii Pimbletta, że mógłby zostać zaatakowany przez fanów w Liverpoolu.

Grożenie mi miejscem, do którego i tak nie jadę, jest śmieszne. To jakby ktoś mówił: „Uważaj jutro w porcie w Auckland”. Nie zamierzam tam być.

Mimo wszystko groźby Anglika tylko podsyciły jego determinację.

Szczerze? To sprawiło, że chciałem tam polecieć. Nie strasz mnie dobrą zabawą. Jesteśmy gotowi.

Na razie Hooker skupia się na walce z Benoit Saint-Denis na UFC 325. Przyznaje jednak, że po tym starciu temat Pimbletta wróci.

Mam nadzieję, że Gaethje go znokautuje. Różnica w stójce jest ogromna. On walczy z wysoko podniesioną głową. Jak już go ktoś trafi… A jeśli ja wygram swoją walkę, bardzo chętnie się z nim rozprawię.

Wszystko wskazuje na to, że jeśli obaj wygrają swoje najbliższe pojedynki, UFC może wykorzystać narastający konflikt i zestawić ich w jednej z najbardziej medialnych walk najbliższych miesięcy.

Zobacz także: Paddy Pimblett uderza w Tsarukyana: „Niech się cieszy, że wciąż jest w UFC”

źródło: wywiad dla MMA Fighting | foto: COLIN MURTY/AFP – Getty Images