Już podczas gali Babilon MMA 58 w Nowym Sączu Daria Brzozowska zadebiutuje zawodowo w MMA. Młoda zawodniczka nie ukrywa ekscytacji przed występem, ale przy okazji zwróciła uwagę na problem, z którym od lat mierzy się kobiece MMA w Polsce. Zdaniem Brzozowskiej sytuacja jest coraz trudniejsza.
Dla Darii Brzozowskiej nadchodzący pojedynek z Julią Ratajczak będzie długo wyczekiwanym debiutem w zawodowym MMA. W marcu jej występ nie doszedł do skutku po problemach związanych z rywalką, dlatego tym razem zawodniczka z ulgą patrzy na zbliżający się termin walki.
W rozmowie dla naszej redakcji, Brzozowska przyznała jednak, że znacznie większym wyzwaniem od samego debiutu jest obecnie znalezienie odpowiednich przeciwniczek.
„Jest ogromny problem w naszym kraju”
Młoda zawodniczka nie owijała w bawełnę, gdy została zapytana o rozwój kobiecego MMA w Polsce. Jej zdaniem liczba aktywnych zawodniczek jest zbyt mała, co widać zarówno na zawodach grapplingowych, jak i podczas prób zestawiania walk zawodowych.
Uważam, że jest ogromny problem w naszym kraju już od paru lat. Doświadczam tego nawet na matach jiu-jitsu. Bardzo często jestem sama w swojej kategorii wagowej. W tym sezonie zdarzało się to tak często, że zaczęło mnie to już zwyczajnie denerwować. Dlatego cieszę się, kiedy mogę wyjeżdżać na międzynarodowe turnieje i tam rywalizować z większą liczbą zawodniczek. W Polsce naprawdę jest z tym duży problem.
Brzozowska zwróciła uwagę, że paradoksalnie niewielka liczba zawodniczek prowadzi czasem do sytuacji, w których dziewczyny nie chcą później ze sobą walczyć, bo wcześniej wspólnie trenowały lub uczestniczyły w tych samych obozach.
Super, że organizowane są kobiece sparingi i obozy. To świetne inicjatywy i bardzo pomagają w rozwoju. Tylko że jest nas tak mało, że później pojawia się inny problem. Dziewczyny się integrują, zaprzyjaźniają i później często nie chcą ze sobą walczyć. Już miałam takie sytuacje. Mam wrażenie, że czasami robi się zbyt rodzinna atmosfera. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale jest to jeden z czynników, który wpływa na sytuację kobiecego MMA.
„Organizacje mają ogromny problem”
Brzozowska podkreśliła również, że skutki niedoboru zawodniczek odczuwają praktycznie wszystkie organizacje MMA w Polsce.
Widać to wszędzie. Każda organizacja, która próbuje regularnie zestawiać walki kobiet, mierzy się z ogromnym ryzykiem. Wystarczy jedna kontuzja albo jedno wycofanie się zawodniczki i nagle pojawia się problem ze znalezieniem zastępstwa. Sama tego doświadczyłam. To nie jest łatwe ani dla zawodniczek, ani dla promotorów.
„Nie myślę o rekordzie”
Mimo trudności Brzozowska pozostaje skupiona na własnym rozwoju. Przyznała, że z czasem całkowicie zmieniła swoje podejście do rekordów i wyników.
Kiedyś bardzo skupiałam się na tym, żeby mieć zero po stronie porażek. Im dłużej ono tam było, tym większą czułam presję. Dzisiaj patrzę na to zupełnie inaczej. Najbardziej cenię cały proces przygotowań. Treningi, sparingi, ważenie, rozgrzewkę, samą walkę i późniejszą regenerację. To wszystko daje mi ogromną satysfakcję. O rekordzie praktycznie już nie myślę. Oczywiście chcę wygrywać, ale najważniejsza jest dla mnie droga, którą przechodzę każdego dnia.
Już 19 czerwca podczas gali Babilon MMA 58 w Nowym Sączu przekonamy się, jak Brzozowska poradzi sobie w swoim długo wyczekiwanym zawodowym debiucie.
Zobacz także: Jakub Szymanowski przed Babilon MMA 58: „Klaudia Syguła coś mówi, a ja od razu działam”
foto: Bydgoszcz Informuje / Facebook
























