Jest ogromnym underdogiem, ale nie zamierza jechać do Las Vegas po porażkę. Deiveson Figueiredo wierzy, że efektowne zwycięstwo na UFC 324 otworzy mu drogę do rewanżu o pas wagi koguciej. Brazylijczyk jasno wskazuje cel: skończyć Umara Nurmagomedova i wrócić do walki mistrzowskiej.

Przed sobotnią galą UFC 324 Deiveson Figueiredo uchodzi za jednego z największych underdogów na karcie. Były mistrz kategorii muszej traktuje to jednak jako dodatkową motywację.

Dla Brazylijczyka starcie z Umarem Nurmagomedovem to kolejna próba powrotu do ścisłej czołówki dywizji koguciej. Na jej szczycie znajduje się obecnie Petr Yan, z którym Figueiredo przegrał w 2024 roku.

Chcę walczyć, chcę wygrać i chcę dostać szansę na pas. Szczególnie z Petrem Yanem, który pokonał mnie w naszej pierwszej walce. Bardzo chcę tego rewanżu.

– powiedział Figueiredo w rozmowie z MMA Fighting.

Brazylijczyk zdaje sobie sprawę, że w kolejce po tytuł znajduje się także Merab Dvalishvili, ale nie zamierza oglądać się na rywali.

Merab to wyjątkowy zawodnik i jeśli będzie chciał, pewnie dostanie walkę o pas. Ja jednak będę tuż za nim i liczę, że dostanę swoją szansę.

– zaznaczył.

Kluczem do tego ma być pierwsza w karierze porażka Umara Nurmagomedova przed czasem.

Jeśli da mi okazję, poddam go. Umar walczy w bardzo wolnym, wyniszczającym stylu, cały czas obala. A ja nie walczę w ten sposób. Idę do przodu, walczę mądrze, ale chcę wygrywać zdecydowanie – przez nokaut albo poddanie. Tylko takie zwycięstwo da mi walkę o pas.

– zapowiedział.

Figueiredo wrócił do zwycięstw po październikowej wygranej nad Montelem Jacksonem i od tamtej pory przygotowywał się do UFC 324 w Natal, gdzie trenował m.in. pod okiem Lenny’ego Lovato oraz z braćmi Pitbull.

Przy okazji powrotu do walki z Yanem Brazylijczyk nie ukrywa, że jego poprzednie przygotowania były dalekie od ideału.

Trenowałem wtedy w Belém, u siebie w domu. Miałem własną salę, młodych zawodników, których rozwijamy. Nie było presji, nie było mocnych sparingów. Mój poziom był dużo wyższy niż moich partnerów.

– wspominał.

Przy rewanżu z Yanem na pewno wyjadę na obóz. W Natal mam zawodników z najwyższej półki. Z kimś takim jak Petr potrzebuję topowych sparingpartnerów, żeby pokazać pełnię swoich możliwości.

Jak podkreśla, właśnie w takich warunkach widzi swój największy rozwój.

Codziennie przychodzisz na trening i na początku dostajesz ciosy. Po jakimś czasie oni już nie są w stanie cię pokonać. Wtedy widzisz, jak bardzo się rozwinąłeś. U mnie to działa za każdym razem.

– tłumaczył.

UFC 324 może więc być dla „Deus da Guerra” kolejnym punktem zwrotnym w karierze. Zwycięstwo nad niepokonanym Nurmagomedovem – najlepiej przed czasem – może sprawić, że temat rewanżu z Petrem Yanem wróci szybciej, niż wielu się spodziewa.

Zobacz takżeDeiveson Figueiredo cudem uniknął tragedii. Samochód byłego mistrza UFC zniszczony po dachowaniu

źródło: rozmowa z MMA Fighting | foto: bq-magazine.com