Historyczna gala UFC w Białym Domu nabiera kształtów. Dana White potwierdził, że karta jest już ułożona, ale na jakiekolwiek konkrety każe jeszcze poczekać. Jedno obiecuje wprost – to ma być wydarzenie „wyjątkowe” i… bardzo kosztowne.

Szef UFC spędził ostatnie dni w tzw. „war roomie”, dopinając szczegóły gali zaplanowanej na 14 czerwca w Waszyngtonie. Po gali Zuffa Boxing 3 w Meta APEX w Las Vegas przyznał mediom:

Mamy dwie różne opcje i matchmaking jest już rozpisany, więc tak. Kartę na Biały Dom zrobiliśmy w zeszłym tygodniu.

Na pytanie o detale – choćby liczbę walk mistrzowskich – odpowiedź była krótka:

Nie powiem nic.

Co ciekawe, chwilę później White zdawał się łagodzić własne słowa:

Nie powiedziałem, że jest skończona. Powiedziałem, że karta jest zbudowana.

Dodał, że organizacja ma przygotowane dwa możliwe kierunki rozwoju wydarzenia, a w tym tygodniu wraz z Hunterem Campbellem i zespołem uda się do Waszyngtonu, by omówić całość z prezydentem Donaldem Trumpem i jego ekipą – zarówno pod kątem produkcji, jak i zestawień walk.

Mamy trzy różne opcje dotyczące produkcji. Zobaczymy, co mu się spodoba, a co nie.

– stwierdził.

Od miesięcy niemal każde wielkie nazwisko w UFC sugerowało chęć występu na tej gali – od Conora McGregora po Jona Jonesa. White konsekwentnie unika jednak jakichkolwiek potwierdzeń.

Jedno jest pewne – według niego wydarzenie ma być „tak wyjątkowe, tak specjalne”, że przełoży się to również na koszty organizacyjne. Pytanie pozostaje otwarte: czy będzie to kameralna gala dla zaproszonych gości, jak sugerował wcześniej White, czy – zgodnie z zapowiedziami Trumpa – powstanie ogromna arena zdolna pomieścić tysiące fanów?

Odpowiedzi poznamy w najbliższych tygodniach. Na razie karta jest „zrobiona” – ale oficjalnie… jeszcze nie.

Zobacz także„Wierzymy, że to będzie najczęściej oglądane wydarzenie UFC w historii” – Dana White zapowiada galę pod Białym Domem

źródło: konferencja prasowa UFC | foto: Chris Unger/TKO Worldwide LLC – Getty Images