Ian Machado Garry stanie w sobotę przed najważniejszym wyzwaniem swojej dotychczasowej kariery. Przed pojedynkiem z Islamem Makhachevem na UFC 330 Irlandczyk nie ukrywa jednak, że jego ambicje sięgają znacznie dalej niż samo zdobycie mistrzowskiego pasa. 28-latek chce przez kolejną dekadę dominować w kategorii półśredniej i regularnie mierzyć się z najlepszymi zawodnikami.
„Mówię o dekadzie dominacji”
Walka z Islamem Makhachevem będzie dla Ian Machado Garry’ego pierwszą w karierze szansą na zdobycie mistrzowskiego pasa UFC. Irlandczyk ma już na koncie 17 zawodowych zwycięstw, z czego dziesięć odniósł w oktagonie, ale pokonanie aktualnego mistrza kategorii półśredniej byłoby zdecydowanie największym osiągnięciem w jego dotychczasowej karierze.
Garry nie zamierza jednak traktować potencjalnego mistrzostwa jako celu samego w sobie. 28-latek patrzy znacznie dalej i przekonuje, że jego kariera może znajdować się dopiero na początku drogi do wielkich osiągnięć.
Mówię o dekadzie dominacji. Mam 28 lat. Alexander Volkanovski wciąż jest mistrzem świata, mając 38 lat. Justin Gaethje właśnie zdobył tytuł za trzecim podejściem, również mając 38 lat. Mam przed sobą 10 lat dominacji w tym sporcie, za każdym razem przeciwko kolejnemu najlepszemu dostępnemu zawodnikowi.
Irlandczyk ma już nawet sprecyzowaną wizję tego, jak chciałby funkcjonować jako mistrz. Jego zdaniem posiadanie pasa powinno wiązać się nie tylko z obronami tytułu, ale również z odpowiedzialnością za właściwe zestawianie pretendentów.
Jedną z rzeczy, które mnie ekscytują, jest bycie mistrzem świata, podejmowanie właściwych walk i mierzenie się z osobą, która najbardziej zasługuje na pojedynek o tytuł. Nie czuję, żeby UFC zawsze tak postępowało. Ale moim zadaniem jako mistrza będzie dopilnowanie, żeby prawowity pretendent za każdym razem dostawał swoją szansę.
Nie zamierza być „nowym McGregorem”
Garry jest obecnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych irlandzkich zawodników młodego pokolenia. W jego kraju od lat funkcjonuje jednak postać, z którą siłą rzeczy będzie porównywany – Conor McGregor.
Sam zawodnik zdaje sobie sprawę, że zastąpienie McGregora w roli największej irlandzkiej gwiazdy sportów walki byłoby niezwykle trudnym zadaniem. Nie zamierza jednak skupiać się na takim porównaniu.
Bycie twarzą irlandzkiego MMA będzie trudnym zadaniem, kiedy masz w swoim kraju tak ikonicznego zawodnika jak Conor McGregor. Nigdy nie myślałem o tym, żeby być twarzą irlandzkiego MMA. Chcę jednak jasno powiedzieć: odkąd wszedłem do UFC, byłem jedynym zawodnikiem, który konsekwentnie wywieszał irlandzką flagę. Byłem jedynym, który w tym czasie odnosił zwycięstwa w UFC.
Garry podkreśla, że wielu zawodników próbowało osiągnąć podobny poziom, ale to on miał być tym, który regularnie dostarczał zwycięstwa na najwyższym poziomie.
Wielu próbowało, wielu poległo. Ja natomiast konsekwentnie pojawiałem się i odnosiłem zwycięstwa na najwyższym poziomie tego sportu. Jestem nową twarzą irlandzkiego MMA, ale przy wszystkich celach, jakie chcę osiągnąć, nie sądzę, żebym kiedykolwiek był jedyną twarzą irlandzkiego MMA.
Garry chce UFC na Croke Park
Ambicje Irlandczyka wykraczają również poza jego własną karierę. Garry od dawna mówi o organizacji gali UFC w Irlandii, a zdobycie mistrzowskiego pasa ma jego zdaniem dać mu znacznie większą siłę przebicia w rozmowach z władzami organizacji.
Jego wymarzonym miejscem jest Croke Park – jeden z najbardziej rozpoznawalnych stadionów w Irlandii. Garry nie wyklucza nawet scenariusza, w którym razem z McGregorem wystąpią w dwóch najważniejszych walkach takiego wydarzenia.
Od kiedy pojawiłem się w UFC, mówię o tym, żeby organizacja wróciła do Irlandii. To się nie wydarzyło. Rozumiem dlaczego, rozumiem kwestie logistyczne i wszystkie inne powody. Ale zawsze byłem w tej kwestii konsekwentny: kiedy zdobędę ten pas, będę miał znacznie większą siłę, żeby próbować decydować o tym, gdzie walczymy. Będę miał znacznie większą możliwość doprowadzenia do naszego powrotu.
Irlandczyk zwrócił uwagę, że wkrótce na Croke Park odbędzie się wielkie wydarzenie bokserskie z udziałem Katie Taylor. Jeśli impreza okaże się sukcesem, jego zdaniem będzie to kolejny argument przemawiający za organizacją tam gali UFC.
Oczywiście od dawna pojawiają się spekulacje na temat tego, że Conor McGregor może wystąpić na gali na Croke Park. W przyszłym miesiącu jedna z największych zawodniczek w historii Irlandii, Katie Taylor, będzie tam walczyć. Jeśli to wydarzenie przebiegnie sprawnie i odniesie sukces, dlaczego UFC nie miałoby zorganizować gali, podczas której ja i Conor bylibyśmy w walce wieczoru i co-main evencie na Croke Park?
„Nie potrzebujemy nikogo więcej”
Garry uważa, że sama obecność jego oraz McGregora wystarczyłaby do stworzenia ogromnego wydarzenia. Oczywiście karta mogłaby zostać uzupełniona innymi wielkimi nazwiskami, ale jego zdaniem fundament takiej gali byłby już wyjątkowo mocny.
Nie potrzebujemy nikogo więcej. Jeśli jestem mistrzem świata, możemy dołożyć Carlosa Pratesa, Shavkata Rakhmonova albo może rewanż z Islamem Makhachevem. Dlaczego nie? Wszystko jest możliwe. Bardzo bym tego chciał.
Na razie jednak wszystkie te scenariusze pozostają odległą przyszłością. Najpierw Garry musi wykonać najtrudniejsze zadanie – pokonać Makhacheva i zdobyć pas kategorii półśredniej. Dopiero wtedy jego wizja wieloletniej dominacji oraz wielkiej gali UFC w Irlandii może zacząć nabierać realnych kształtów.
Zobacz także: Khabib Nurmagomedov wskazał najtrudniejszą walkę w karierze: „Pod względem mentalnym to było najcięższe”
źródło: media day UFC 330 | foto: Chris Unger/Zuffa LLC
![Who’s next In The Cage [#5] – Co dalej dla Gamrota po porażce z Salkilldem?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/08/whos-next-218x150.png)






















![Bohaterowie walk mistrzowskich UFC 330 twarzą w twarz [WIDEO]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/08/face-offy-UFC-330-218x150.png)
