Po roku przerwy, pierwszym w karierze statusie underdoga i serii porażek, Israel Adesanya wraca z jasnym przekazem: jest gotowy, pewny siebie i głodny pokazania pełni swoich możliwości. Przed walką wieczoru UFC Seattle były mistrz wagi średniej otwarcie mówi o rywalu, swoim nastawieniu i poczuciu „niezniszczalności”. To może być jego najważniejszy powrót od lat.

Przed starciem z Joe Pyferem na gali UFC w Seattle, Israel Adesanya pojawił się na swoim kanale na YouTube, gdzie szeroko opowiedział o przygotowaniach, mentalności i podejściu do walki. Były mistrz nie ukrywa, że czuje się w wyjątkowej formie.

On jest niebezpieczny. Jest groźny, bo nie owija nawet rąk, wierzy, że ma w dłoniach broń masowego rażenia. I może tak jest. Ale ja zawsze znajduję sposób. Zawsze. Teraz czuję się inaczej. Czuję się nie do ruszenia. Naprawdę. Wszystko, co zrobiłem w tej grze, prowadziło mnie do tego momentu.

– powiedział Adesanya.

Nowozelandczyk przyznał, że po długiej przerwie wraca z zupełnie innym nastawieniem niż wcześniej.

Czuję, że teraz nic mnie nie rusza. Nic mnie nie obchodzi. Jestem spokojny. Jestem gotowy. Wszystko w moim życiu doprowadziło mnie do tego miejsca. Teraz chcę błyszczeć. Zawsze chciałem błyszczeć i będę błyszczał.

Adesanya zwrócił też uwagę na rozwój swojego najbliższego rywala. Joe Pyfer w ostatnich walkach pokazał nie tylko siłę uderzenia, ale także poprawę w parterze.

Jest niebezpieczny, bo wierzy w swoją moc. Nie owija rąk, bo uważa, że ma potężne pięści. Szanuję to. Widziałem, jak się rozwija. Ma dobrą drużynę. Pracuje nad zapasami, nad grapplingiem. Ale ja znajdę drogę. Zawsze znajduję.

– zaznaczył.

Były mistrz zdradził również, że po raz pierwszy od dawna czuje pełną swobodę w klatce.

Nie boję się przegrywać. Nigdy się nie bałem. Teraz walczę po swojemu. Chcę być wolny. Chcę pokazać rzeczy, których jeszcze nikt nie widział. Mam w arsenale dużo więcej, niż ludzie myślą.

Adesanya zapowiedział także, że jest gotowy na każdą płaszczyznę walki – również na parter.

On pewnie będzie chciał mnie sprowadzać, bo ludzie wciąż nie doceniają mojej gry parterowej. Ja na to czekam. Lubię grappling. Teraz potrafię wstać, kiedy chcę. Ale mam też swoje sztuczki. Czarne magie, jeśli chcesz.

– dodał z uśmiechem.

Walka z Pyferem na UFC Seattle 28 marca będzie dla Adesanyi pierwszym występem po długiej przerwie i szansą na odbudowę pozycji w ścisłej czołówce wagi średniej. Sam zawodnik nie ukrywa, że chce udowodnić, iż wciąż należy do elity.

Chcę, żeby ludzie po tej walce powiedzieli: on wciąż jest tym gościem. Nawet po roku przerwy. Nawet po porażkach. Wciąż jest niebezpieczny.

Zobacz takżeIsrael Adesanya był bliski pojedynku z Reinierem de Ridderem. Dlaczego nie doszło do walki?

źródło: YouTube / kanał Israel Adesanya