Były mistrz UFC w wadze półciężkiej wraca po kontuzji kolana z jasnym celem – zakończyć karierę na własnych warunkach. Czy 43-letni Polak ma jeszcze szansę na walkę o pas?

Jan Błachowicz nie ukrywa, że zbliża się do końca swojej kariery, ale chce to zrobić po swojemu. W obszernej rozmowie na Kanale Zero legendarny polski zawodnik uchylił rąbka tajemnicy na temat swoich planów i sportowych marzeń, które wciąż go napędzają.

Błachowicz jest obecnie w trakcie powrotu do pełni sił po kontuzji kolana, której doznał podczas przygotowań do kolejnej walki. Operacja i rehabilitacja to kolejne wyzwania w karierze pełnej trudnych momentów, ale tym razem stawka jest szczególnie wysoka. „Czujesz, że teraz jeszcze wracasz po coś innego niż pieniądze?” – padło pytanie w programie.

Po to, żeby zakończyć tę przygodę po mojemu. Nie, że mi zakończy jakaś kontuzja kolana, tylko ja zakończę wtedy, kiedy ja powiem, że jest koniec, a nie, że mi coś strzeli, czy ktoś powie z boku: Janek, kończ.

odpowiedział stanowczo były mistrz.

Fizjoterapeuta ma dać zielone światło za około dwa tygodnie, co oznacza, że powrót do klatki może nastąpić szybciej niż jesienią.

Realnie potrzebuję trzy miesiące, żeby się przygotować. Jak w czerwcu mnie puszczą, to… dużo szybciej, mam nadzieję, niż na jesień.

zdradził Błachowicz. Zapytany o liczbę potencjalnych walk, które chce jeszcze stoczyć, był ostrożny, ale zdeterminowany.

Jedną na pewno. (…) Trzeba w końcu wygrać.

stwierdził z uśmiechem, nawiązując do serii czterech lat bez zwycięstwa.

Polski zawodnik nie ukrywa jednak, że wiek i kontuzje dają o sobie znać.

Nie oszukujmy się, 43 lata. Jestem chyba sklasyfikowanym najstarszym zawodnikiem w UFC.

przyznał szczerze. Mimo trudności i upływającego czasu, Błachowicz wciąż żywi sportowe ambicje.

Marzenia jakieś są, ale PESEL nie puści. Fajnie byłoby spróbować jeszcze raz o pas zawalczyć i go odzyskać. To byłby cudowny scenariusz. Ale nie oszukujmy się, 43 lata. Ciężko, ale to też jest realne, bo jestem numerem cztery, więc jedna, dwie i kto wie?

przyznał.

Zobacz także: Jan Błachowicz przeszedł operację i ma już nowy termin walki!

Błachowicz podkreślił, że nie wyobraża sobie roli „gate keepera” dla młodszych zawodników.

Zrobię wszystko, żeby te drzwi trzymać całej siły. Zakończyć na swoich warunkach.

zadeklarował.

Były mistrz szczerze opowiedział o tym, jak wygląda jego codzienność.

Jak mnie nie będzie boleć, to znaczy, że umarłem. To jest ten etap. Ale nie ma tragedii.

stwierdził filozoficznie, dodając, że poranki są najtrudniejsze, ale stara się jak najszybciej wstać i ruszyć.

Kontuzja barków była według niego najtrudniejszym momentem w karierze.

Myślałem, że już nie wrócę po tych barkach. Już były takie momenty takiej załamki. Łezka w oku się pojawiała, ale ta wytrwałość znowu zwyciężyła i wróciłem.

Jan Błachowicz rywalizuje w zawodowym MMA od 2007 roku. Stoczył 42 pojedynki, zdobył pas mistrzowski KSW i pas mistrzowski UFC. Pozostaje jednym z najbardziej utytułowanych polskich zawodników w historii mieszanych sztuk walki.

 

Źródło: Kanał Zero

Poprzedni artykułIle sprzedanych PPV, sold out na hali? Łukasz Jurkowski ocenia Fight Mode 1
Zakochana w MMA od chwili, gdy na gali KSW 13 w 2010 r. zobaczyła Krzyśka Kułaka wjeżdżającego do Spodka wozem opancerzonym, tuż przed walką z Vitorem Nobregą. Zaskakująco szybko połapała się, że KSW to nie nazwa sportu. Każda gala MMA to dla niej święto. Podczas pojedynków swoich ulubieńców zdziera gardło na doping, a w przerwach krytycznym okiem przygląda się organizacji gali i strojom publiczności (jak każda „baba”). W zawodnikach ceni nie tylko umiejętności, ale też pierwiastek szaleństwa. Uwielbia Conora McGregora, Mirko Cro Copa oraz Daniela Omielańczuka i Janka Błachowicza. Nie wyobraża sobie MMA bez komentarzy Jurasa i jest przeszczęśliwa od czasu, gdy gale UFC emitowane są na antenie Polsatu Sport.