Justin Gaethje nie kryje rozczarowania nową umową UFC z platformą Paramount. Choć federacja podpisała kontrakt wart miliardy dolarów, dla jednego z jej największych gwiazdorów oznacza to… brak realnych zmian finansowych. Amerykanin wprost mówi o niespełnionych obietnicach i niewystarczającym wynagrodzeniu.

Nowa, siedmioletnia umowa UFC z Paramount, opiewająca na 7,7 miliarda dolarów, miała być przełomem także dla zawodników. Galę UFC 324 otworzy właśnie Justin Gaethje, który wystąpi w walce wieczoru. Jak się jednak okazuje, prestiżowa pozycja na karcie nie przełożyła się na wyższe wynagrodzenie.

Wraz z odejściem od klasycznego modelu PPV wielu zawodników straciło możliwość zarabiania na punktach od sprzedaży transmisji. Szef UFC Dana White zapewniał, że nowa umowa przyniesie wzrost pensji, a Daniel Cormier publicznie przekonywał, że fighterzy „już teraz zarabiają więcej”. Gaethje ma jednak zupełnie inne zdanie.

Słyszę, jak Daniel Cormier mówi, że wszyscy na tej karcie zarobią więcej.

– powiedział Gaethje podczas media day przed UFC 324.

Ja nie dostaję ani jednego dolara więcej, niż dostałbym, gdyby tej umowy w ogóle nie było.

Nie wiadomo, czy Amerykanin miał w kontrakcie zapisane bonusy od PPV. Zazwyczaj przysługują one mistrzom i wybranym zawodnikom, a ich wypłata zależy od osiągnięcia określonego progu sprzedaży.

Gaethje zwrócił też uwagę na inny problem – mimo aż 14 bonusów po walkach, jego łączna suma dodatkowych nagród wciąż nie przekroczyła miliona dolarów.

Mieć 14 bonusów i nie dobić nawet do miliona dolarów – to nie jest w porządku.

– przyznał.

To powinno być znacznie więcej. Powinienem mieć więcej okazji, żeby mądrzej zarządzać pieniędzmi, ale tak się nie stało.

Dotychczas Gaethje zdobył 13 bonusów po 50 tysięcy dolarów (650 tysięcy łącznie) oraz 300 tysięcy za Fight of the Night na UFC 300 w walce z Maxem Hollowayem. Daje to łącznie 950 tysięcy dolarów – wciąż poniżej granicy miliona.

Mimo rozczarowania finansowego, Amerykanin podkreśla, że zarobione pieniądze pozwoliły mu zadbać o rodzinę i zabezpieczyć przyszłość.

Jestem szczęśliwy z tego, co osiągnąłem.

– zaznaczył.

Najlepszą decyzją była inwestycja w nieruchomość. Kupiłem dom w Arizonie, kilometr od rodziców. Teraz mieszka tam moja siostra. Mogłem pomagać rodzinie, rodzicom, rodzeństwu. Dawać im prezenty, na które wcześniej nie byłoby mnie stać. Zabierać ich na wakacje. To było najmądrzejsze, co zrobiłem, bo czasu z rodziną nie da się odzyskać. To jest dla mnie ogromnie ważne.

Wypowiedzi Gaethjego po raz kolejny rozpalają dyskusję o wynagrodzeniach w UFC i realnych korzyściach dla zawodników płynących z rekordowych kontraktów medialnych.

Zobacz takżeAlexander Volkanovski nie ma wątpliwości: Pimblett zatrzyma Gaethje

źródło: MMAFighting | foto: USA TODAY Sports / Reuters Con