Nie interesują go prowokacje Derricka Lewisa ani medialne gierki. Waldo Cortes-Acosta przed największą walką w karierze mówi wprost: chce wygrywać, walczyć często i otworzyć sobie drogę do walk o pas. A w tle pojawia się marzenie, którego w wadze ciężkiej jeszcze nie było.

Podczas media day przed UFC 324 Waldo Cortes-Acosta zaprezentował się jako zawodnik pewny siebie, zmotywowany i gotowy na przełom. Pojedynek z Derrickiem Lewisem traktuje nie tylko jako sportowe wyzwanie, ale też jako życiową szansę.

„Prosiłem o tę walkę od dawna”

Dominikańczyk nie ukrywa, że starcie z „Black Beastem” było jego celem od miesięcy.

Prosiłem o tę walkę od dawna. UFC zaproponowało mi Lewisa i powiedziałem: tak, biorę to. To szansa, żeby pokazać się przy takim nazwisku. Mam wielu kibiców, ale to może mnie wynieść jeszcze wyżej.

Dla Cortesa-Acosty to już szósta walka w ciągu 11 miesięcy.

Sześć walk w jedenaście miesięcy. To niesamowite. Jestem cały czas w rytmie.

Reakcja na prowokacje Lewisa

Lewis przed galą żartował z fauli, kopania w krocze i palców w oczy. Waldo podchodzi do tego z dystansem – ale też wyznacza granicę.

To jest zabawne. Taki jest Derrick. On zawsze tak mówi, ludzie go znają. Ale z pewnymi rzeczami nie można żartować. To zdrowie i życie drugiego człowieka.

Zapytany wprost o słowa Lewisa, odpowiedział:

Jeśli mnie kopnie w krocze, to padnę na kolana. Tego nie da się wytrzymać. Ale sędzia go za to ukarze. 

Symboliczna opaska na oko

Jednym z najbardziej poruszających wątków była historia opaski na oku, z którą Waldo często się pokazuje.

To nie jest żart. To przypomnienie tego, co mnie spotkało kiedyś po faulu palcem w oko. To mnie zmieniło jako człowieka. Ten plaster to symbol dla mnie i dla ludzi, którzy we mnie wierzą.

Marzenie: Biały Dom i walka o pas

Cortes-Acosta jasno mówi, że zwycięstwo nad Lewisem może otworzyć mu wielkie drzwi.

Chcę walczyć w Białym Domu. Chcę, żeby świat zobaczył Latynosa walczącego w Białym Domu. To byłoby coś niesamowitego.

Nie wyklucza też walki o pas – nawet tymczasowy.

Wszystko jest możliwe w tym sporcie. Jeśli dadzą mi walkę o pas, biorę. Jeśli nie – też biorę. Ja chcę po prostu walczyć.

„Wchodzę do klatki, żeby urwać mu głowę”

Na koniec Waldo wrócił do tego, co dla niego najważniejsze – samej walki.

Nie obchodzi mnie, kogo kibice wspierają. Ja wchodzę do klatki, żeby urwać komuś głowę. Nie interesuje mnie, czy to Derrick Lewis, czy ktoś inny.

Od baseballu do UFC

Cortes-Acosta przypomniał też, że nie pochodzi z klasycznego środowiska MMA.

Zaczynałem od baseballu. Rzut piłką i cios prawą ręką to bardzo podobny ruch. To mi pomogło. Cały czas się uczę. Nie przestanę się rozwijać.

Ojciec dziewięciorga dzieci i zawodnik UFC

Nie zabrakło też wątku prywatnego.

Mam dziewięcioro dzieci. Ale da się to pogodzić. Zabieram je na treningi, gotuję z nimi, jestem w domu. Moje życie to rodzina i MMA.

Starcie z Derrickiem Lewisem może być dla Waldo Cortesa-Acosty momentem przełomowym. Jeśli spełni zapowiedzi, z outsidera stanie się realnym graczem w walce o pas wagi ciężkiej.

Zobacz takżeSzymon Kołecki chętny na walkę z Eddiem Hallem

źródło: media day przed UFC 324 | foto: UFC.com