Czy Phil De Fries zawalczy z Szymonem Kołeckim? Brytyjski mistrz KSW zareagował na sugestię fanów i wprost zadeklarował gotowość do starcia z byłym mistrzem olimpijskim. 

Phil De Fries nie ukrywa, że myślami jest już przy dziesięcioleciu swojego panowania w wadze ciężkiej KSW. Brytyjczyk opublikował wpis, w którym odlicza czas do tej symbolicznej rocznicy – do celu pozostał mu jeszcze rok i dziesięć miesięcy. Pod postem szybko pojawiła się lawina komentarzy z nazwiskami potencjalnych rywali. Jedno z nich szczególnie często przewijało się w dyskusji: Szymon Kołecki.

Odpowiedź na komentarze mistrza była zwięzła i konkretna.

„Zróbmy to.”

napisał De Fries.

Kołecki znajduje się obecnie w znakomitej dyspozycji. W listopadzie 2025 roku zdobył pas mistrzowski Babilon MMA w kategorii półciężkiej, nokautując w trzeciej rundzie Marcina Łazarza. Cztery miesiące później dołożył drugi tytuł –- tym razem w wadze ciężkiej – poddając w drugiej rundzie Stuarta Austina. Wcześniej triumfował między innymi nad Przemysławem Mysialą, Olim Thompsonem, Akopem Szostakiem, Martinem Zawadą, Damianem Janikowskim czy Mariuszem Pudzianowskim.

Warto dodać, że były mistrz olimpijski ma ostatnio sporo na głowie, jeśli chodzi o potencjalne starcia. Niedawno Łukasz Jurkowski wprost wskazał Kołeckiego jako jedynego zawodnika, dla którego mógłby wrócić do klatki, nawiązując do ich dwukrotnie odwołanego pojedynku z 2020 roku. Kołecki potwierdził gotowość do walki z „Jurasem”, stawiając jednak warunek, że musiałaby się odbyć w sportowej organizacji, a nie na gali freakowej. Teraz do listy zainteresowanych dołączył De Fries, co stawia Polaka w centrum uwagi polskiej sceny MMA.

Choć Kołecki otwarcie mówi o chęci powrotu do KSW, negocjacje z federacją utknęły w martwym punkcie. Były mistrz olimpijski potwierdził w połowie maja, że otrzymał propozycję finansową od organizacji, ale bez konkretnej daty ani przeciwnika. Jak sam przyznał, strony są dalekie od porozumienia, a KSW –- jego zdaniem – wciąż nie ma na niego pomysłu. Kołecki podkreślił, że dla niego kluczowe są warunki finansowe, a nie sam prestiż walki o pas.

De Fries swoją fenomenalną serię w KSW rozpoczął w kwietniu 2018 roku, demolując w pierwszej rundzie Michała Andryszaka i zdobywając mistrzostwo wagi ciężkiej. Od tamtej pory Brytyjczyk nie zaznał porażki, notując czternaście udanych obron tytułu. Na liście jego pokonanych rywali znaleźli się między innymi Karol Bedorf, Tomasz Narkun, Michał Kita, Darko Stosic, Ricardo Prasel, Augusto Sakai, Arkadiusz Wrzosek, Stefan Vojcak czy Marcin Wójcik.

Starcie De Friesa z Kołeckim mogłoby być jednym z najbardziej intrygujących pojedynków w historii polskiego MMA. Z jednej strony niekwestionowany król kategorii ciężkiej KSW, z drugiej strony doświadczony zawodnik, który w ostatnich miesiącach udowodnił, że wciąż potrafi dominować w klatce. Pozostaje pytanie, czy KSW zdecyduje się na tę walkę i czy uda się znaleźć wspólny język w kwestiach finansowych.

 

źródło: X/Phil De Fries

Poprzedni artykułOskar Stachura wraca do klatki KSW, zmierzy się z Grzegorzem Kowalskim
Zakochana w MMA od chwili, gdy na gali KSW 13 w 2010 r. zobaczyła Krzyśka Kułaka wjeżdżającego do Spodka wozem opancerzonym, tuż przed walką z Vitorem Nobregą. Zaskakująco szybko połapała się, że KSW to nie nazwa sportu. Każda gala MMA to dla niej święto. Podczas pojedynków swoich ulubieńców zdziera gardło na doping, a w przerwach krytycznym okiem przygląda się organizacji gali i strojom publiczności (jak każda „baba”). W zawodnikach ceni nie tylko umiejętności, ale też pierwiastek szaleństwa. Uwielbia Conora McGregora, Mirko Cro Copa oraz Daniela Omielańczuka i Janka Błachowicza. Nie wyobraża sobie MMA bez komentarzy Jurasa i jest przeszczęśliwa od czasu, gdy gale UFC emitowane są na antenie Polsatu Sport.