Tydzień przed galą telefon. Kontuzja Adriana Dudka. Wejście na zastępstwo. Dla Kacpra Pakeltysa to nie chaos – to spełnienie wizji, które od dawna miał w głowie. W sobotę na XTB KSW 115 zmierzy się z Borysem Dzikowskim.

„Czuję się jak we śnie”

Kacper Pakeltys od dziecka marzył o występie w KSW. Teraz, gdy dostał szansę, nie zamierza jej zmarnować.

Czuję się niesamowicie. To spełnienie moich marzeń. Zamierzam tę szansę wykorzystać. Dam mu najcięższą walkę, jaką może sobie wyobrazić. Będę starał się go zagryźć.

Pakeltys wskoczył na kartę w miejsce kontuzjowanego Adriana Dudka. Sam przyznaje, że sytuacja Borysa Dzikowskiego – dwóch porażek z rzędu – dodaje temu pojedynkowi dodatkowego ciężaru.

Wiadomo, jaka jest sytuacja. Przegrana ze mną na pewno nie przysłuży się jego dalszemu rozwojowi w KSW.

„Idę zrobić krzywdę”

Zapytany o to, czy sympatia do rywala ma dla niego znaczenie, odpowiada bez wahania.

On stoi na drodze do moich planów. W klatce włączam tryb zabójcy. Nie kalkuluję. Idę zrobić bardzo dużą krzywdę przeciwnikowi.

Za największe zagrożenie ze strony Dzikowskiego uznaje kopnięcia.

Kopnięcia. To może być jego najmocniejsza broń.

Manifestacja i Tyson

Ostatnie dni przed walką spędza głównie sam ze sobą.

Lubię się wyciszyć, zamknąć w sobie. Oglądam motywatorów. Mike Tyson od małego mnie inspirował. Teraz też Khabib – dyscyplina, ciężka praca, hart ducha. Manifestuję swoją przyszłość. Tę walkę też sobie wymanifestowałem.

Pakeltys przyznaje, że planował występ na Babilon MMA, ale los napisał inny scenariusz.

Wyszedłem na obiad i dowiedziałem się, że biję się w sobotę w KSW. Dla mnie to kosmos, petarda.

Droga z ciemności

W wywiadzie wrócił też do trudnego momentu w swoim życiu – tygodniowej śpiączki po niewydolności oddechowej.

Byłem bardzo emocjonalną osobą. Nie zawsze było kolorowo. Uciekałem w złe rzeczy. Skończyło się tygodniową śpiączką. Od tamtego momentu zrozumiałem, że coś nade mną czuwa i mam inne plany. Musiałem przepracować wiele w głowie.

Dziś twierdzi, że jest w zupełnie innym miejscu.

„Do setki kibiców”

Do Lubina ma przyjechać około stu jego fanów.

Czasu było mało, ale myślę, że dobiją do setki. To dla mnie ogromne wsparcie.

Zapytany o medialną otoczkę KSW, nie kryje ekscytacji.

Czuję się jak na lekkim haju. Spełniają się wizje, które wcześniej miałem w głowie.

W sobotę Pakeltys stanie przed największym wyzwaniem w karierze. Jak sam mówi – nie przyjechał się pokazać. Przyjechał wygrać.

Zobacz takżeBorys Dzikowski przed XTB KSW 115: „Nie kalkuluję. Trener mówi – bierzemy, to bierzemy”