Niepokonany, młody i głodny kolejnych wyzwań. Karol Durszlewicz w sobotę zadebiutuje w klatce KSW i od razu zmierzy się z doświadczonym Mariuszem Joniakiem. Dla zawodnika z Brodnicy to nie przypadek – to kolejny krok w górę.

Podczas media day przed XTB KSW 115 Karol Durszlewicz opowiedział o drodze do największej organizacji w Polsce, długich przygotowaniach oraz o tym, co napędza go do walki.

„Nie znalazłem się tu z przypadku”

Dla niepokonanego zawodnika debiut w KSW to spełnienie jednego z marzeń – ale nie zamierza traktować go jak nagrody pocieszenia.

Naprawdę wielkie szanse się przede mną otwierają. Każdą kolejną walkę traktuję jako kolejne piętro do góry i będę chciał na nie wejść. Wiem, że nie znalazłem się tu z przypadku i nie chcę dawać walk z przypadku.

Informację o kontrakcie dostał w czerwcu ubiegłego roku – kilka dni przed urodzinami.

To był dla mnie ogromny prezent. Wiedziałem, że muszę tu zostać. Nie muszę – chcę.

Długie przygotowania

Nazwisko Mariusza Joniaka pojawiło się jeszcze przed Wszystkimi Świętymi. Od tego momentu Durszlewicz trenował bez większych przerw.

Odpocząłem może tydzień po ostatniej walce, chwilę byłem na wakacjach i od razu wróciłem do treningów. Cieszę się, że przygotowania były takie długie.

Szacunek dla doświadczenia

Rywalem będzie dużo bardziej doświadczony zawodnik, ale młody pretendent nie widzi w tym powodu do kompleksów.

Szanuję Mariusza. To bardzo dobry przeciwnik. Ale ja też nie jestem laikiem w tym sporcie. Swoje doświadczenie również zdobyłem.

Na pytanie o plan taktyczny odpowiada spokojnie:

Chcę walczyć dobrze w każdej płaszczyźnie. Nie idę zero-jedynkowo w jedną akcję czy jeden schemat. Chcę być gotowy na wszystko.

Idole? „Każdy mistrz UFC”

Durszlewicz inspiruje się największymi nazwiskami światowego MMA.

Każdy mistrz UFC jest dla mnie idolem. Podoba mi się ich charakter i wykorzystywanie szans. Jon Jones – jego inteligencja, determinacja. Demetrious Johnson – szybkość, dynamika.

Pierwszą galą, którą zapamiętał, było legendarne starcie Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem.

Pamiętam, jak oglądaliśmy to u cioci. Emocje były ogromne.

150 osób za plecami

Do Lubina przyjedzie około 150 kibiców, którzy będą wspierać zawodnika z Brodnicy.

To najwięcej osób, jakie kiedykolwiek mnie dopingowały. Będę czuł ogromne wsparcie.

Na koniec wysłał prosty przekaz do fanów:

Marzenia się spełniają. Chłopak z wioski też da radę. Fighting MMA Brodnica jeszcze nie raz pokaże.

W sobotę Durszlewicz stanie przed największym wyzwaniem w karierze. Dla niego to nie stres – to szansa, by wejść na kolejne piętro.

Zobacz takżeMariusz Joniak po operacji kolana: „Bardzo ciężko było wrócić”