Max Holloway stracił pas BMF w walce wieczoru gali UFC 326, jednak były mistrz wagi piórkowej nie zamierza długo rozpamiętywać porażki. Hawajczyk zapowiada powrót i jasno daje do zrozumienia, że jego historia w UFC jeszcze się nie skończyła.

W głównym pojedynku gali w Las Vegas Charles Oliveira zdominował Hollowaya na przestrzeni pięciu rund. Brazylijczyk wielokrotnie sprowadzał rywala do parteru i kontrolował walkę przez niemal cały jej przebieg, notując blisko 21 minut kontroli.

Dla Hollowaya była to bardzo trudna noc. Zawodnik znany z rekordowej liczby zadanych ciosów w historii UFC tym razem zdołał wyprowadzić zaledwie 26 znaczących uderzeń.

„Oliveira miał lepszy plan”

Po walce Max Holloway nie szukał wymówek i oddał rywalowi należny szacunek.

Plan był prosty – uderzaj i ruszaj się. Oni jednak przyszli z lepszą strategią. Trzeba oddać Oliveirze szacunek. To piekielnie dobry zawodnik i prawdziwy BMF.

Starcie było dla Hawajczyka kolejnym występem w wadze lekkiej. Po latach spędzonych w kategorii piórkowej były mistrz zdecydował się na stałe przenieść do dywizji do 70 kilogramów, co pozwoliło mu uniknąć brutalnego ścinania wagi.

„Jeszcze się spotkamy”

Mimo wyraźnej porażki Holloway nie traci pewności siebie i już zapowiada powrót do walki o najwyższe cele.

Wrócę i komuś skopię tyłek. Znowu będę w grze o pas. Jeszcze nie skończyłem. I jestem pewien, że jeszcze spotkam pana Oliveirę.

Holloway pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych zawodników w całym rosterze UFC. Nawet po porażce nie brakuje dla niego ciekawych zestawień w wadze lekkiej, a jego kolejne starcie prawdopodobnie znów znajdzie się wśród największych walk gali.

Zobacz takżeCharles Oliveira komentuje dominujące zwycięstwo nad Hollowayem

źródło: UFC | foto: Josh Hedges/Zuffa LLC – Getty Images