Operacja przeszła pomyślnie, ale to dopiero początek drogi. Michael Bisping wie, czym kończy się lekceważenie problemów ze wzrokiem – i otwarcie apeluje do Toma Aspinalla o cierpliwość. Były mistrz UFC nie ma wątpliwości: po takiej kontuzji nie ma miejsca na pośpiech.

Tom Aspinall przeszedł niedawno operację obu oczu po feralnym starciu z Cirylem Gane na UFC 321, zakończonym jako no contest po podwójnym faulu. Problemy ze wzrokiem okazały się na tyle poważne, że konieczna była interwencja chirurgiczna. W mediach społecznościowych przekazano, że sztab medyczny robi wszystko, aby przywrócić mistrza wagi ciężkiej do „sprawności bojowej”.

I właśnie ten termin wziął na tapet Michael Bisping.

Czym jest „sprawność bojowa”? Ja wiem to bardzo dobrze. Granicą dopuszczenia do walki jest wzrok 20/200, co wciąż klasyfikuje się jako kliniczna ślepota. Jeśli masz wzrok 20/20, czytasz wszystkie linijki bez problemu. Ale przy 20/200 wystarczy, że odczytasz tylko największą literę na górze i dwie duże pod nią. To daje ci „zielone światło”. Wiem to, bo oszukiwałem testy wzroku wiele razy.

„The Count” przez lata walczył praktycznie jednym okiem, a mimo to sięgnął po pas kategorii średniej. Doskonale zna jednak cenę, jaką płaci się za ignorowanie poważnych urazów oka.

Sam fakt, że mówią o tym publicznie, sugeruje, że operacja się udała. Teraz wszystko zależy od czasu – odpoczynek, pełne zagojenie i dopiero wtedy powrót oraz rewanż z Gane. Ale ile to potrwa? Tego nie można przyspieszyć. Jeśli wrócisz za wcześnie, coś może pójść nie tak. Każda operacja osłabia organizm. Kiedy coś się tnie, wierci i narusza, potrzeba czasu, by odzyskać pełną wytrzymałość. A to może potrwać.

Na ten moment Aspinall nie podał żadnej konkretnej daty powrotu do klatki. Jedno jest pewne – w przypadku wzroku margines błędu nie istnieje.

Zobacz takżeMichael Bisping wchodzi między Hookera i Pimbletta: „To był tylko żart, nie aż tak poważna sprawa”

źródło: YouTube / Michael Bisping