Sean Strickland wraca do klatki z jasnym celem – znów namieszać w wadze średniej. Przed galą UFC Houston Amerykanin nie gryzł się w język i otwarcie podważył aktywność mistrza. Na celowniku? Khamzat Chimaev.

Były czempion kategorii średniej, Sean Strickland, który 21 lutego zmierzy się z Anthonym Hernandezem w walce wieczoru gali w Houston, nie ukrywa frustracji wobec obecnej sytuacji dywizji. Jego zdaniem Khamzat Chimaev jako mistrz walczy zbyt rzadko i blokuje rozwój kategorii.

To trochę dziwne, co UFC zrobiło z Chimaevem. Wprowadzili gościa, który walczy raz w roku. On nie musi walczyć. Za każdym razem, gdy walczy, ma jakąś tajemniczą kontuzję. Po co czekać?

– powiedział Strickland w rozmowie z ESPN.

Chimaev zdobył pas w sierpniu 2025 roku, pokonując Dricusa Du Plessisa po pięciu rundach. Do dziś nie ogłoszono jego pierwszej obrony tytułu. Strickland uważa, że taka sytuacja sprawia, iż bardziej opłaca się… nie walczyć o pas.

Z czysto finansowego punktu widzenia zarobię więcej, nie walcząc o tytuł. Jeśli mam czekać półtora roku, aż Chimaev wyleczy palec, to wolę bić się z mocnymi gośćmi, nawet jeśli zaliczę porażkę. Zarobię trzy razy więcej.

– stwierdził Amerykanin.

Strickland odniósł się również do potencjalnej walki mistrza z Nassourdinem Imavovem, sugerując, że Chimaev nie powinien unikać takich zestawień.

Najmocniejsze słowa padły jednak w kontekście jego własnych szans w ewentualnym starciu z „Borzem”.

Myślę, że jestem prawdopodobnie jedynym, który może pokonać Chimaeva. Szczerze mówiąc, uważam, że ‘Fluffy’ (Anthony Hernandez) jest nawet lepszym zapaśnikiem niż Chimaev. Na dystansie pięciu rund tempo i styl mogą zrobić różnicę.

– ocenił Strickland.

Najpierw jednak musi pokonać Hernandeza w Houston. Zwycięstwo może ponownie ustawić go w kolejce do pasa – o ile mistrz zdecyduje się w końcu wyjść do klatki.

Zobacz także„Byłem przyparty do ściany” – Sean Strickland uderza w UFC po rewanżu z Du Plessisem

źródło: wywiad z ESPN | foto: Getty Images