Michael Bisping pokusił się o stworzenie własnego zestawienia najbardziej niebezpiecznych zawodników występujących obecnie w UFC. Były mistrz kategorii średniej wskazał pięciu fighterów, którzy jego zdaniem są w stanie zakończyć walkę w każdej sekundzie i przyznał, że ich pojedynków po prostu nie można przegapić.

Były mistrz UFC Michael Bisping opublikował na swoim kanale YouTube ranking pięciu najbardziej niebezpiecznych zawodników największej organizacji MMA na świecie. Anglik podkreślił, że nie brał pod uwagę legend pokroju Andersona Silvy, Jona Jonesa czy Charlesa Oliveiry, lecz skupił się wyłącznie na obecnych zawodnikach.

Inspiracją do stworzenia zestawienia była gala UFC Belgrade, podczas której padły rekordy liczby skończeń oraz finiszy w pierwszej rundzie.

Piąte miejsce dla Carlosa Pratesa

Na piątej pozycji Bisping umieścił Carlosa Pratesa, którego określił jednym z najbardziej ekscytujących zawodników całego UFC.

Kiedy zastanawiasz się nad najbardziej niebezpiecznymi zawodnikami UFC, Carlos Prates musi znaleźć się w tym gronie. To jeden z moich ulubionych zawodników do oglądania. Nieważne, czy pali papierosy poza klatką, czy usypia rywali w oktagonie – zawsze zapewnia widowisko. Ma 24 zwycięstwa, z czego aż 22 przed czasem. Dziewiętnaście razy nokautował przeciwników, trzy razy poddawał i tylko dwa razy wygrywał na punkty. To mówi samo za siebie.

Były mistrz zwrócił uwagę, że Brazylijczyk należy do najbardziej unikanych zawodników w dywizji półśredniej.

Niewielu zawodników chce dziś z nim walczyć. Potrafi zgasić światło jednym ciosem. W walce z Jackiem Della Maddaleną naprawdę było mi go szkoda, bo Prates szedł na niego jak prawdziwy koszmar. Nie bez powodu nazywa siebie „Koszmarem”. Kiedy Carlos walczy, po prostu trzeba to oglądać. Nie wiemy jeszcze, czy zawalczy o pas, czy zmierzy się z Urošem Mediciem, ale jedno jest pewne – kiedy wejdzie do klatki, wszyscy będziemy przed telewizorami.

Shavkat Rakhmonov wciąż imponuje

Na czwartym miejscu znalazł się nieaktywny od dłuższego czasu Shavkat Rakhmonov.

Mam wrażenie, że wszyscy trochę zapomnieli o Shavkacie. Nie walczył od starcia z Ianem Garrym, ale to nadal maszyna do kończenia walk. Z dziewiętnastu zwycięstw osiemnaście odniósł przed czasem. Osiem nokautów, dziesięć poddań i tylko jedna wygrana na pełnym dystansie. To daje niesamowity współczynnik skończeń na poziomie 95 procent.

Bisping przyznał, że z niecierpliwością czeka na powrót Kazacha.

Mam nadzieję, że szybko wróci po kontuzji. To zawodnik, którego po prostu uwielbiam oglądać. Jest jedną z największych maszyn do kończenia walk, jakie mamy obecnie w UFC.

Jiří Procházka pozostaje gwarancją szaleństwa

Trzecie miejsce były mistrz przyznał Jiříemu Procházce, którego nazwał absolutnym oryginałem.

Nie ma drugiego takiego zawodnika. Jiří jest jedyny w swoim rodzaju. Za każdym razem, gdy wchodzi do klatki albo ringu, zaczyna się kompletne szaleństwo. Ma bilans 32 zwycięstw i aż 31 z nich odniósł przed czasem. Dwadzieścia osiem nokautów, trzy poddania i współczynnik skończeń wynoszący 97 procent. To wręcz niewiarygodne.

Anglik podkreślił również niecodzienne metody treningowe Czecha.

Kiedy nie walczy, potrafi smagać się pokrzywami albo trenować z zasłoniętymi oczami. Robi rzeczy, których nie robi nikt inny i właśnie dlatego tak bardzo go lubię. Jest stuprocentowym oryginałem. Nie mogę doczekać się jego kolejnej walki.

Uroš Medić tuż za szczytem

Drugą lokatę zajął bohater gali UFC Belgrade Uroš Medić, który ponownie błyskawicznie znokautował rywala.

Ten człowiek musiał znaleźć się na tej liście. Dopiero co widzieliśmy, jak znowu znokautował przeciwnika w pierwszej minucie walki. Powinni nazywać go chirurgiem, bo jego precyzja jest niesamowita. Ma czternaście zwycięstw i wszystkie odniósł przed czasem. Dwanaście nokautów, dwa poddania. Sto procent zwycięstw przez skończenie.

Bisping przypomniał również, że walki Serba zazwyczaj kończą się błyskawicznie.

Średni czas jego walk to zaledwie trzy minuty i trzydzieści trzy sekundy. On nie dostaje pieniędzy za nadgodziny. Wchodzi do klatki, kończy rywala, odbiera bonus i idzie świętować. A to dopiero początek jego kariery. Jestem przekonany, że najlepsze jeszcze przed nim.

Tom Aspinall numerem jeden

Na pierwszym miejscu Bisping umieścił niekwestionowanego mistrza wagi ciężkiej Toma Aspinalla.

Wiele osób ostatnio go krytykowało, ale kiedy Tom Aspinall wchodzi do oktagonu, zazwyczaj kończy się to nokautem albo poddaniem rywala i dzieje się to bardzo szybko. Ma piętnaście zwycięstw i wszystkie odniósł przed czasem. Dwanaście nokautów, trzy poddania i sto procent skuteczności. Owszem, taki sam współczynnik ma Uroš Medić, ale Tom robi to na znacznie wyższym poziomie przeciwko najlepszym ciężkim świata.

Były mistrz UFC przypomniał również imponujące statystyki Brytyjczyka.

Jest niekwestionowanym mistrzem świata wagi ciężkiej, wcześniej był mistrzem tymczasowym, a do tego zmusił Jona Jonesa do zakończenia kariery, nawet z nim nie walcząc. Ma najkrótszy średni czas walk w historii UFC – dwie minuty i osiemnaście sekund. To mówi wszystko. Z tego, co słyszę, wrócił już do treningów i sparingów, więc mam nadzieję, że rewanż z Cirylem Gane zostanie wkrótce ogłoszony.

Na zakończenie Bisping zachęcił kibiców do przedstawienia własnych typów i przyznał, że właśnie takich zawodników chce oglądać najbardziej – takich, którzy są w stanie zakończyć walkę w każdej chwili.

Zobacz takżeIslam Makhachev zapowiada wielkie widowisko na UFC 330: „Zaryzykuję i skończę Iana Garry’ego”

źródło: YouTube / Michael Bisping