Michael „Venom” Page znów mówi wprost. Brytyjczyk nie ukrywa frustracji – nie chodzi o jedną walkę, a o cały system. W rozmowie z Arielem Helwanim otwarcie przyznał, że coś w tym sporcie nie działa tak, jak powinno.

Były gwiazdor Bellatora, dziś zawodnik UFC, w programie The Ariel Helwani Show nie krył gorzkich słów, gdy rozmowa zeszła na pieniądze i realia MMA.

„Mamy prawo zasługiwać na więcej”

Michael Page podkreślił, że problem nie dotyczy jednego kontraktu czy jednego zawodnika. Jego zdaniem chodzi o szerszy obraz.

Od dawna mówię, że zasługujemy na więcej. Nienawidzę słuchać historii o zawodnikach, którzy docierają na szczyt – do UFC – i nadal są spłukani. To nie powinno istnieć. Jeśli nie jesteś kompletnie fatalny w zarządzaniu pieniędzmi, nie powinieneś walczyć od wypłaty do wypłaty na tym poziomie.

Brytyjczyk przyznał, że najbardziej boli go kontrast między ogromnymi kwotami pojawiającymi się wokół biznesu a realiami wielu zawodników.

To rozczarowujące. W każdej innej dyscyplinie, gdy docierasz na szczyt, wiele spraw w twoim życiu jest już poukładanych. U nas tak nie jest.

Page dodał, że słysząc historie o mistrzach, którzy w trudnych momentach musieli pożyczać pieniądze, zadaje sobie jedno pytanie – dlaczego w ogóle znaleźli się w takiej sytuacji?

„To moja pasja. Szkoda, że nie zawsze wystarcza”

„Venom” zaznaczył, że kocha rywalizację i sporty walki w każdej formie, ale to MMA jest jego prawdziwą pasją.

Kocham rywalizację. Walczyłem w boksie, w kickboxingu, w bare-knuckle. Zrobię wszystko, bo kocham walkę. Ale moja prawdziwa pasja to mieszane sztuki walki. To inny rodzaj miłości.

Jednocześnie przyznał, że trudno pogodzić ogromne poświęcenie z brakiem proporcjonalnych korzyści finansowych.

To ciężkie fizycznie, mentalnie, duchowo. Miło byłoby mieć przynajmniej finansową korzyść dla siebie i swojej rodziny. Szkoda, że czasem dochodzisz na szczyt swojej pasji i zaczynasz myśleć o tym, że może trzeba iść gdzie indziej.

Imperium poza klatką

Page nie zamyka się jednak wyłącznie w świecie MMA. Inwestuje w restaurację Ixchel w Londynie, rozwija projekty filmowe i dokumentalne, a także współtworzy organizację Total Combat.

Jestem kreatywną osobą. Lubię tworzyć całe światy – od walkoutów po projekty filmowe. Jeśli coś robię, chcę robić to dobrze.

Jego rada dla młodszych zawodników?

Znajdźcie, w czym jesteście dobrzy poza walką. I znajdźcie odpowiednich ludzi. Imperia budują zespoły, nie jedna osoba.

Michael „Venom” Page znów pokazał, że myśli kilka ruchów do przodu. W klatce jest showmanem, poza nią – przedsiębiorcą i realistą. I choć wciąż chce bić się na najwyższym poziomie, jasno daje do zrozumienia, że zawodnicy powinni otrzymywać więcej niż tylko oklaski.

Zobacz także„Czuję, że wypadłem z łask UFC” – Michael Page sfrustrowany przed walką w Londynie

źródło: The Ariel Helwani Show | foto: Chris Unger/Zuffa LLC