Michał Oleksiejczuk nie zamierza przejmować się atmosferą wokół gali UFC w Baku. Polski zawodnik zdradził, że po pojawieniu się plotek o jego potencjalnym występie w walce wieczoru otrzymywał wiadomości od azerskich kibiców. Jak sam przyznaje, całą sytuację potraktował z dużym dystansem.

Już 27 czerwca Michał Oleksiejczuk wróci do oktagonu UFC, gdzie zmierzy się z Abusem Magomedovem podczas gali UFC w Baku. Polak ma za sobą bardzo długi obóz przygotowawczy, w którego trakcie spędził kilka tygodni w brazylijskim klubie Fighting Nerds.

Przed wylotem do Azerbejdżanu „Husarz” opowiedział naszej redakcji nie tylko o przygotowaniach do pojedynku, ale również o zaskakujących wiadomościach, które zaczął otrzymywać od lokalnych kibiców.

„Pisali, że mnie przejadą”

Przed oficjalnym ogłoszeniem karty walk w mediach społecznościowych pojawiały się spekulacje, że starcie Oleksiejczuka z Magomedovem może zostać przesunięte do walki wieczoru. Polak przyznaje, że podchwycił temat dla żartu, co wywołało sporą reakcję wśród fanów z Azerbejdżanu.

W ogóle trochę się z tego śmiałem. Pamiętam, że na X-ie pojawiały się jakieś wpisy i specjalnie to podkręcałem. Pisałem, że będę miał main event. Widziałem później oburzenie kibiców, bo oni mają tam swoich zawodników i swoje gwiazdy.

Sytuacja szybko przeniosła się do prywatnych wiadomości.

Tak, pisali do mnie. Były wiadomości, że mnie przejadą, że tam będzie walka. Takie rzeczy.

Oleksiejczuk podkreśla jednak, że podobne zaczepki nie robią na nim żadnego wrażenia.

Co mnie to obchodzi? Ja się niczego nie boję. A jak ktoś pisze z jakiegoś anonimowego, fejkowego konta, to wiadomo, że to jest jakiś leszcz. Śmieję się z tego po prostu. Nikt normalny nie robi takich rzeczy. Nikt normalny nie pisze komuś takich wiadomości z fałszywych kont. To pokazuje tylko, że nie jest to poważna osoba.

Oleksiejczuk o Magomedovie: „To bardzo dobra walka dla mnie”

Polak nie ukrywa, że jest zadowolony z zestawienia z Abusem Magomedovem. Choć początkowo pojawiały się głosy, że Niemiec pochodzenia dagestańskiego jest zawodnikiem, który potrzebuje czasu na wejście w pojedynek, Oleksiejczuk uważa, że ostatnie występy pokazują coś zupełnie innego.

Kiedyś może tak było, że był wolnym starterem. Szymon Kołecki ma rację, że można było tak to oceniać. Ale kiedy przeanalizowaliśmy jego ostatnie walki, to wyglądało to odwrotnie. W tych pojedynkach pierwsze rundy miał bardzo dobre, a problemy zaczynały się później. W drugiej i trzeciej rundzie było mu już zdecydowanie ciężej.

Przygotowania do starcia z Magomedovem miały być wyjątkowo szczegółowe. W dużej mierze pomogli w nich trenerzy i zawodnicy z Fighting Nerds.

Caio Borralho bardzo mi pomógł do tej walki. Oni mają naprawdę dużo materiałów i informacji o Abusie. Wiedzą, jak walczy, analizowali go z perspektywy narożnika. Dostałem bardzo dużo wskazówek. Strategia jest przygotowana. Mam swój plan i zamierzam go zrealizować. Resztę zobaczymy już w klatce.

Dla Oleksiejczuka zwycięstwo w Baku może być kolejnym ważnym krokiem w kierunku czołówki kategorii średniej UFC. Sam zawodnik zachowuje jednak spokój i nie zamierza wybiegać myślami zbyt daleko.

To bardzo dobra walka dla mnie. Jeśli wygram, znowu pójdę krok do przodu i tyle. Prędzej czy później dostanę rywala z rankingu. Nie spieszy mi się. Najważniejsze, żeby być zdrowym, rozwijać się i konsekwentnie budować swoją pozycję.

Zobacz takżeMateusz Gamrot nie jest już zawodnikiem Czerwonego Smoka