Oficjalna wersja mówiła o kontuzji pleców, ale kulisy wyglądały inaczej. Arman Tsarukyan sam – być może niechcący – rzucił nowe światło na swoje wycofanie z walki mistrzowskiej. I wszystko wskazuje na to, że problemem była waga.

Arman Tsarukyan po raz pierwszy wprost odniósł się do przyczyn wycofania z zaplanowanego starcia z Islamem Makhachevem na UFC 311. Przez długi czas zawodnik i jego otoczenie tłumaczyli decyzję urazem pleców, jednak od miesięcy w środowisku krążyły spekulacje, że prawdziwy problem był inny.

Podczas fight weeku przed galą UFC Qatar do sieci trafiło nagranie, na którym Tsarukyan rozmawia ze swoim dietetykiem. W luźnym tonie padły słowa, które trudno zignorować.

CapoNutrition to g***o, nie pracujcie z nim!

– zażartował Tsarukyan, po czym szybko dodał:

Dobra, tym razem CapNutrition zadziałało w stu procentach. Nie przestrzeliliśmy wagi jak ostatnio.

Ta wypowiedź została powszechnie odebrana jako potwierdzenie, że wycofanie z walki z Makhachevem było w dużej mierze związane z problemami z osiągnięciem limitu wagowego, a nie wyłącznie z kontuzją pleców, o której informowano oficjalnie.

Mimo utraty mistrzowskiej szansy Tsarukyan nie zwolnił tempa. Na gali UFC Qatar wrócił do akcji, pokonując Dana Hookera, choć zwycięstwo to nie wystarczyło, by włączyć go do walki o tymczasowy pas wagi lekkiej. Równolegle Ormianin utrzymuje aktywność poza oktagonem – bierze udział w pojedynkach grapplingowych, by pozostać w rytmie startowym.

Zawodnik zapowiedział już dwa kolejne takie starcia – z Sharą Magomedovem oraz Abdul-Azizem Abdulvakhabovem. To sposób na podtrzymanie formy i medialnej obecności w czasie oczekiwania na kolejną decyzję UFC w sprawie jego przyszłości.

Zobacz takżeDana White o Tsarukyanie: „Arman zna kulisy. Wie, dlaczego dziś nie jest w grze o pas”

źródło: nagranie z fight weeku UFC Qatar / media społecznościowe | foto: Chris Unger/Zuffa LLC – Getty Images