Robert Ruchała potwierdził, że ma zakontraktowaną kolejną walkę w UFC, która odbędzie się w Las Vegas. Czy tym razem Polak zdoła pokazać pełnię swoich umiejętności w oktagonie?

Robert Ruchała (11-2) po raz pierwszy stanął w oktagonie UFC pięć miesięcy temu, podczas gali w Paryżu. Debiut w największej organizacji MMA na świecie nie poszedł po myśli zawodnika z Nowego Sącza – w starciu z Williamem Gomisem musiał uznać wyższość Francuza, przegrywając na punkty. Dla „Fakera”, który w KSW budował swoją pozycję serią imponujących zwycięstw, była to dopiero druga porażka w profesjonalnej karierze.

Informację o kolejnej walce przekazała Joanna Jędrzejczyk, menadżerka Ruchały, w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych. „Czas wracać” – brzmi lakoniczny komunikat, który potwierdza, że zawodnik nie zamierza tracić czasu na analizowanie niepowodzenia. Starcie ma się odbyć w Las Vegas, symbolicznej stolicy światowego MMA, choć ani dokładny termin pojedynku, ani nazwisko rywala nie zostały jeszcze ujawnione przez UFC. 

Dla Ruchały walka w „mieście grzechu” będzie szansą na odczarowanie debiutu i udowodnienie, że jego umiejętności – połączenie dynamicznego kick-boxingu z solidnym grapplingiem wyniesionym z treningów brazylijskiego jiu-jitsu – są wystarczające, by rywalizować z najlepszymi na świecie.

Robert święcił triumfy na polskiej scenie, zdobywając pas tymczasowego mistrza KSW w wadze piórkowej i broniąc go z sukcesem. Jego przejście do UFC w czerwcu 2025 roku było naturalnym krokiem w karierze, choć pierwsze starcie pokazało, jak wymagający jest poziom w elitarnej organizacji.

Warto przypomnieć, że Ruchała regularnie trenuje w  American Top Team na Florydzie, gdzie miał okazję sparować m.in. z legendą wagi lekkiej Dustinem Poirierem. Teraz, z doświadczeniem pierwszej walki w UFC za sobą, Polak może wykorzystać lekcje wyniesione z paryskiej porażki. Jego styl – oparty na zaskakiwaniu rywali zmianami taktyki, co odzwierciedla pseudonim „Faker” – może okazać się kluczowy w drodze do pierwszego zwycięstwa w oktagonie.