Były mistrz KSW Robert Ruchała wraca do pełni formy treningowej po drugiej z rzędu porażce w UFC. Czy Polak znajdzie receptę na przełamanie? Zawodnik z Nowego Sącza ujawnia kulisy mentalnej walki z samym sobą i zapowiada kluczowe zmiany.

Robert Ruchała nie ukrywa, że ostatnie miesiące były dla niego najtrudniejszym okresem w karierze. Po dwóch przegranych w UFC – najpierw z Williamem Gomisem we wrześniu 2025, a następnie z Jose Delano w kwietniu tego roku – były tymczasowy mistrz KSW musiał zmierzyć się nie tylko z rywalami w klatce, ale przede wszystkim z własnymi myślami.

W najnowszym vlogu na swoim kanale YouTube Polak po raz kolejny odniósł się do trudnej sytuacji, w jakiej się znalazł. Tym razem jednak jego ton był zdecydowanie bardziej optymistyczny niż miesiąc temu, gdy przyznawał, że „serca trochę tam zostawił” i że „to nie są łatwe rzeczy, kiedy drugi raz z rzędu przegrywa się walkę”.

Ruchała został zapytany przez fanów, czy mocno wchodzi mu na głowę fakt, że mimo kontraktu z UFC wciąż nie udało mu się wygrać walki. Odpowiedź zawodnika pokazuje, jak dojrzale podchodzi do porażek, choć nie ukrywa, że mentalnie to dla niego ogromne obciążenie.

Jest gdzieś z tyłu głowy to, że nie udało się wygrać, a były już dwie walki i dwie niestety przegrane, ale nie można się łamać. Ja to traktuję na takiej zasadzie, że tak po prostu los chciał i niestety nic z tym już nie zrobię. Naprawdę dawałem z siebie wszystko w tych walkach. Do ostatniej sekundy chciałem walczyć i wygrać. Po prostu czasem nie jest nam to dane.

Zawodnik podkreślił, że do walki z Delano przystępował w jednej z najlepszych form życia, co tylko potęguje frustrację. Jak jednak zaznaczył, zwycięstwo w MMA zależy od wielu czynników.

Tam jest wiele aspektów, to czy zrobisz dobrze wagę, czy dobrze przejdziesz fight week, czy dobrze sobie poukładałeś w głowie, czy treningi były dobre, czy czegoś się nie uszkodziłeś, czy nie wchodziłeś z kontuzją. Ogólnie aspektów do tego, żeby wygrać walkę jest multum.

Ruchała traktuje te doświadczenia jako „ogromną lekcję” i wie już dokładnie, w czym musi się rozwijać.

Szczególnie trudny był dla niego okres bezpośrednio po ostatniej walce. Polak przyznał otwarcie, jak wyglądały najtrudniejsze chwile.

Jak byłem w Las Vegas, to byłem trochę podłamany. Potem wróciłem do Polski, miałem gorszy czas, ale po prostu powiedziałem sobie, że się nie poddam. Po prostu się nie poddam i wróciłem mocno na treningi, zacząłem się rozwijać, analizować.

Zawodnik odniósł się również do krytyki, jaka spadła na niego po porażkach, szczególnie do sugestii, że zamiast trenować, skupia się na mediach społecznościowych.

Po prostu jestem maniakiem tego sportu i mega mocno mi zależy na tym zawsze, bo była też taka narracja, że ja nic nie robię, tylko kręcę rolki, ale ogólnie to wygląda tak, że całe życie jestem na treningu, wszystko robię pod trening, ogólnie ułożyłem życie pod trening tylko trenuję, myślę, analizuję i jest to niestety bolesne dla kogoś, kto mocno zapierdziela, a jednak się jeszcze tej wygranej nie udaje zgarnąć.

Ruchała szczegółowo opisał, co poszło nie tak w ostatniej walce z Jose Delano. Rywal okazał się być niezwykle skuteczny w klinczu, gdzie nieustannie atakował kolanami.

Delano ogólnie zaskoczył mnie tym, że mocno mnie wyczekiwał, bardzo dobry był w klinczu, gdzie wsadzał mi te kolana, no naprawdę powiem Wam szczerze, że nie spodziewałem się, że aż tyle kolan mogę zebrać w walce. I przez to, że dobrze trafiał mnie kolanami i cały czas nimi straszył, to też nie mogłem wejść w nogi.

Robert przyznał, że ciągłe zagrożenie kolanami całkowicie rozbiło jego pierwotny plan walki, zmuszając go do improwizacji.

Trochę rozwalił mi się plan, który miałem w głowie, a ten plan praktycznie cały czas zmieniał się, gdzie nie mogłem czegoś zrobić, no to chciałem coś pozmieniać. I trochę te plany się mi zmieniały cały czas w walce, próbowałem czegoś nowego, no ale finalnie no nie znalazłem sposobu na to, żeby gdzieś tego Delano obalić.

Obecnie zawodnik z Nowego Sącza skupia się na rozwoju we wszystkich aspektach gry. Szczególny nacisk kładzie na pracę nad rękami i zmyłkami.

Teraz póki mam czas, kiedy nie mam walki, w takim po prostu rozwoju dla mnie, gdzieś tam te ręce trzeba poprawić, cały czas te zmyłki. Dużo, dużo było tej analizy i teraz już wiem, gdzie były błędy w walce i w tej, i w tamtej wcześniejszej. No i teraz staram się to wszystko korygować. Wiadomo, to wszystko zajmuje czas i trzeba to dużo robić tego, zanim to wejdzie w krew.

Na pytanie o plany na najbliższą przyszłość, Ruchała odpowiedział:

Na razie planuję rozwój. Rozwijam się na wielu płaszczyznach, także na ten moment planuję tylko i wyłącznie się rozwijać, jeździć. Z wyjazdem kolejnym, o którym mówiłem wcześniej we vlogu, no na razie jeszcze nie chcę zdradzać, ale będzie ten wyjazd niebawem.

Ruchała zapowiedział kolejny wyjazd treningowy, choć na razie nie chce zdradzać szczegółów. Wcześniej wielokrotnie szlifował formę w American Top Team na Florydzie, gdzie trenował m.in. z legendą wagi lekkiej Dustinem Poirierem. Nie wspomniał o konkretnej dacie powrotu. Dla Polaka kluczowe będzie teraz przełamanie negatywnej passy i udowodnienie, że jego poziom sportowy pozwala rywalizować z najlepszymi na świecie.

 

Źródło: YouTube/Robert Ruchała