Ronda Rousey ponownie ostro skrytykowała Huntera Campbella, jednego z najważniejszych ludzi w strukturach UFC. Była mistrzyni kategorii koguciej uważa, że organizacja popełniła ogromny błąd, rezygnując z zestawienia jej z Giną Carano, a sukces ich późniejszego pojedynku tylko utwierdził ją w tym przekonaniu.
W maju Ronda Rousey i Gina Carano spotkały się w walce wieczoru pierwszej gali MVP MMA transmitowanej przez Netflix. Starcie dwóch legend kobiecego MMA miało przyciągnąć przed ekrany ponad 17 milionów widzów.
Do pojedynku mogło dojść wcześniej pod szyldem UFC. Rousey już w przeszłości opowiadała o nieudanych próbach doprowadzenia do konfrontacji z Carano i nie szczędziła przy tym mocnych słów pod adresem Huntera Campbella. Teraz ponownie zaatakowała dyrektora biznesowego UFC, twierdząc, że sukces majowego wydarzenia był dla niej szczególnie satysfakcjonujący.
To było niezwykle satysfakcjonujące, szczególnie po tym, jak Hunter Campbell powiedział Ginie, że nie wie, jak miałby wypromować dwie czterdziestolatki. Dokładnie to jej powiedział. Bardzo miło było więc wziąć ten komentarz i rzucić mu go prosto w twarz.
„Nie potrafi wypromować nikogo”
Rousey poszła jednak znacznie dalej. Jej zdaniem problem Campbella nie dotyczy wyłącznie sposobu traktowania kobiecego MMA. Była mistrzyni UFC zarzuciła mu, że nie potrafi odpowiednio wykorzystać potencjału zawodników, a odpuszczenie pojedynku z Carano miało stworzyć przestrzeń do powstania realnej konkurencji.
Nie chodzi o to, że on nie wie, jak nas wypromować. On nie potrafi, k***a, wypromować nikogo. Przepuścił ogromną okazję, pozwalając nam odejść, bo przez własną arogancję w zasadzie umożliwił nam stworzenie Lamborghini, które może rywalizować z jego Ferrari. Stworzył największego rywala, jakiego UFC kiedykolwiek będzie miało, tylko dlatego, że jest tak arogancki, głupi i szowinistyczny.
Na gali MVP MMA pojawiło się więcej nazwisk doskonale znanych kibicom największej organizacji MMA na świecie. W wydarzeniu uczestniczyli między innymi Mike Perry, Nate Diaz, Francis Ngannou oraz Junior dos Santos.
Co ciekawe, po majowej gali UFC zakontraktowało kilku zawodników, którzy zaprezentowali się podczas wydarzenia. Do organizacji trafili między innymi Salahdine Parnasse i Robelis Despaigne, natomiast Namo Fazil otrzymał możliwość rywalizacji w Dana White’s Contender Series.
Rousey chce większej konkurencji dla UFC
Była mistrzyni odniosła się również do potencjalnego powrotu Scotta Cokera do organizowania gal sportów walki. Rousey bardzo pozytywnie zapatruje się na możliwość pojawienia się kolejnych poważnych graczy na rynku.
Uważam, że im większa konkurencja, tym lepiej. Im więcej promotorów wchodzi w ten biznes i traktuje go poważnie, tym lepiej.
Rousey zwróciła też uwagę na konflikt interesów, który jej zdaniem pojawia się w przypadku spółki giełdowej. Według Amerykanki zawodnicy potrzebują alternatyw, zamiast być uzależnieni od jednego dominującego podmiotu.
Nie można być prawnie zobowiązanym do maksymalizowania wartości dla akcjonariuszy i jednocześnie stawiać interesów zawodników na pierwszym miejscu. To niemożliwe. Dlatego fighterzy muszą mieć również inne możliwości. Nie twierdzę, że taki model nie może istnieć, ale nie może być jedyną opcją.
Co dalej z MVP MMA?
Na ten moment nie wiadomo, czy inauguracyjna gala była jednorazowym projektem, czy początkiem regularnej działalności MVP MMA. Sama Rousey również nie zadeklarowała, że ponownie pojawi się w klatce.
Była mistrzyni ma jednak konkretną wizję tego, w jakim kierunku powinien rozwijać się projekt. Jej zdaniem MMA coraz bardziej traci charakter wielkiego wydarzenia przez ogromną liczbę organizowanych gal.
Zobaczymy. Musimy ponownie usiąść i zastanowić się, jak będzie wyglądała przyszłość. Myślę, że wszyscy trochę dochodzą do siebie i wracają do normalnego życia po wydarzeniu o takiej skali. Mam nadzieję, że w przyszłości, niezależnie od tego, czy będę w to zaangażowana, nadal będą tworzyć z każdej gali wielkie wydarzenie. Każda powinna być czymś naprawdę dużym, bo właśnie tego obecnie brakuje w MMA.
Rousey uważa, że przy cotygodniowych wydarzeniach część gal zaczyna funkcjonować dla odbiorców jedynie jako tło. Jeśli MVP zdecyduje się kontynuować działalność, chciałaby również, aby jednym z kluczowych nazwisk projektu pozostał Diaz.
To wszystko staje się czymś cotygodniowym, szumem w tle, a powinno być wydarzeniem. Dlatego cokolwiek zrobią dalej, ze mną lub beze mnie, mam nadzieję, że będzie to coś wielkiego. Żeby ponownie stworzyć wydarzenie takiej skali, uważam, że Nate również powinien być w to zaangażowany. Powinien stać się jednym ze stałych elementów tego projektu.
Rousey pozostaje jedną z najważniejszych postaci w historii kobiecego MMA. Była pierwszą mistrzynią UFC w kategorii koguciej i jedną z zawodniczek, które odegrały kluczową rolę w popularyzacji kobiecych walk w największej organizacji na świecie.
Zobacz także: Makhachev szczerze o pechu McGregora. „Naprawdę było mi przykro”
źródło: Fight Culture | foto: Mark J. Terrill / Associated Press
























