Quillan Salkilld nie zamierza zwalniać tempa przed największym wyzwaniem w swojej dotychczasowej karierze. Australijczyk jest przekonany, że zwycięstwo nad Mateuszem Gamrotem wystrzeli go do ścisłej czołówki kategorii lekkiej UFC, a sam zapowiada efektowne zakończenie walki wieczoru gali UFC Vegas 120.
Już w sobotę Quillan Salkilld stanie do najważniejszego pojedynku w zawodowej karierze. Niepokonany od dwunastu walk Australijczyk zmierzy się z Mateuszem Gamrotem w walce wieczoru gali UFC Vegas 120 i nie ukrywa, że od początku celował właśnie w takie wyzwania.
26-latek podkreślił, że od początku pobytu w UFC chce błyskawicznie wspiąć się na szczyt dywizji lekkiej, a pokonanie Polaka byłoby największym krokiem w tym kierunku.
Od początku moim celem było jak najszybsze przedarcie się na sam szczyt kategorii lekkiej. Pokonanie Mateusza jest dla mnie niezwykle ważne, bo taki wynik praktycznie wystrzeli mnie do ścisłej czołówki dywizji. Bardzo ciężko pracowałem przed tą walką i jestem gotowy, żeby dać show oraz wysłać wszystkim mocny sygnał.
Australijczyk przypomniał również swoje zwycięstwo nad Beneilem Dariushem, które – jego zdaniem – udowodniło, że należy do elity wagi lekkiej.
Ta walka pokazała, że potrafię rywalizować z zawodnikami, którzy od lat są w UFC. Chciałem udowodnić, że moje miejsce jest właśnie tutaj, w czołowej piętnastce i wśród najlepszych lekkich na świecie. Myślę, że ten cel osiągnąłem.
„Nie chcę łatwej drogi na szczyt”
Salkilld zdradził, że to właśnie dlatego zdecydował się wywołać do tablicy Gamrota. Nie interesuje go dobieranie łatwiejszych rywali – chce mierzyć się z najbardziej wymagającymi przeciwnikami.
Sam wywołałem Gamrota, bo właśnie takich walk chcę. Nie zamierzam wybierać sobie łatwej drogi na szczyt. Bardzo szanuję jego umiejętności. Największym zagrożeniem z jego strony jest to, że potrafi narzucać ogromne tempo zapaśnicze przez całą walkę. Nieustannie atakuje obaleniami i presją w parterze. Właśnie dlatego chciałem tej walki. Potrzebuję takich trudnych momentów i takich testów. Po tym pojedynku ludzie będą darzyć mnie jeszcze większym szacunkiem.
Zapowiada scenariusz walki z Gamrotem
Australijczyk spodziewa się, że Polak będzie próbował wykorzystać swoje zapasy. Jednocześnie jest przekonany, że nawet jeśli trafi na plecy, ostatecznie to on zakończy walkę przed czasem.
Chcę pokazać moje umiejętności w scramblach. Myślę, że Gamrot mnie obali. Później będziemy walczyć o pozycję, wrócimy do stójki… a wtedy go znokautuję. Taki jest plan.
Salkilld przekonuje, że nie jest wyłącznie stójkowiczem ani grapplerem. Jego zdaniem największą bronią pozostaje wszechstronność.
Jestem kompletnym zawodnikiem MMA. Na różnych etapach kariery ludzie przypinali mi różne łatki. Najpierw mówili, że jestem tylko grapplerem, bo wygrywałem przez poddania. Teraz twierdzą, że jestem wyłącznie strikerem, bo nokautuję rywali w UFC. Prawda jest taka, że potrafię skończyć walkę w każdej płaszczyźnie i właśnie to czyni mnie najbardziej niebezpiecznym.
Chce zapisać się w historii kategorii lekkiej
Australijczyk przyznał również, że inspiruje go historia wagi lekkiej UFC. Marzy o tym, by kibice zapamiętali go nie tylko jako zwycięzcę, ale także zawodnika gwarantującego widowiska.
Kategoria lekka jest najbardziej ekscytującą dywizją w całym MMA. Właśnie tak chcę zostać zapamiętany. Chcę, żeby ludzie podziwiali moje umiejętności techniczne, ale również pamiętali moje wojny, charakter i odporność. Wiem, że kiedyś przyjdzie moment, w którym będę musiał to udowodnić. Mam to w sobie, ale chciałbym, żeby stało się to jak najpóźniej w mojej karierze.
Zobacz także: Gamrot nie ukrywa. To właśnie z Paddym Pimblettem chce walczyć najbardziej
źródło: UFC on Paramount+ (YouTube)
























