Sean Strickland ponownie wywołał burzę przed galą UFC Houston. Tym razem na celownik wziął kobiece MMA. Słowa Amerykanina są ostre, wulgarne i bez filtrów – dokładnie takie, jakie padły na media day.

Podczas rozmowy z mediami przed walką z Anthonym Hernandezem w walce wieczoru UFC Houston, Sean Strickland został zapytany o potencjalne zestawienie Rondy Rousey z Giną Carano. Odpowiedź szybko przerodziła się w atak na całe żeńskie MMA.

Nikogo kur** nie obchodzi kobiece MMA. Może jakby je polać oliwą i rzucić kilka banknotów, to ktoś by spojrzał. Ale generalnie? Nikogo to nie interesuje.

– wypalił Strickland.

Były mistrz wagi średniej na tym jednak nie poprzestał.

Weź najsłabszego, najbardziej miękkiego typa z tej sali i on by rozjechał Amandę Nunes. Ten gruby gość w hawajskiej koszuli – bez obrazy, lubię cię – ale by ją rozbił w każdy dzień tygodnia.

Strickland stwierdził również, że kobiety są „za bardzo uprzywilejowane” i „zapomnieliśmy, w czym są naprawdę dobre”.

Kobiety są świetne. Gotują, sprzątają, rodzą dzieci. W tym są najlepsze. Problem w tym, że za bardzo je wzmocniliśmy i to rozwala społeczeństwo.

Amerykanin przyznał jednocześnie, że Ronda Rousey „potrafiła się bić”, ale w jego ocenie poziom kobiecego MMA – zarówno kiedyś, jak i dziś – pozostawia wiele do życzenia.

Ronda umiała walczyć, była olimpijką. Ale kobiece MMA kiedyś było słabe. Teraz jest tylko trochę mniej słabe. Co wcale nie znaczy wiele.

Strickland od lat znany jest z kontrowersyjnych, prowokacyjnych i często obraźliwych wypowiedzi. Tym razem ponownie przekroczył granicę, uderzając w całe środowisko żeńskiego MMA.

W nocy z soboty na niedzielę zmierzy się z Anthonym Hernandezem w walce wieczoru UFC Houston. Sportowo czeka go poważne wyzwanie – medialnie już rozpętał burzę.

Zobacz takżeAnthony Hernandez celuje w skończenie Seana Stricklanda na UFC Houston

źródło: media day UFC Houston | foto: Zuffa LLC