Sebastian Przybysz już w sobotę wróci do klatki KSW podczas gali XTB KSW 120 w Gdyni. Choć pierwotnie miał zmierzyć się z Rogerio Bontorinem, Brazylijczyk wycofał się z pojedynku, a jego miejsce zajął Edgars Skrīvers. Były mistrz kategorii koguciej przekonuje jednak, że zmiana rywala nie wpłynęła na jego nastawienie.
Przed zbliżającym się występem Sebastian Przybysz porozmawiał z naszą redakcją o przygotowaniach do walki, przeprowadzce do Warszawy oraz emocjach, które towarzyszą mu przed powrotem do klatki. Zawodnik WCA Fight Team nie ukrywa, że po ostatnim występie znów czuje w sobie głód rywalizacji.
„To była plama, której nie chcę już więcej powtórzyć”
Przybysz odniósł się do swojej poprzedniej walki, po której stracił mistrzowski pas. Jak sam przyznał, był to występ daleki od jego oczekiwań, ale dziś czuje, że odzyskał to, czego najbardziej mu wtedy zabrakło.
Bardzo mi głupio mówić o tym, że to był wypadek przy pracy, bo to jednak byłem ja, ale jednocześnie to nie byłem ja. Po prostu była to plama, którą dałem. Mam nadzieję, że więcej takiej nie zrobię w swoim życiu. W tym momencie naprawdę czuję się dobrze. Czuję, że wszystkie moje emocje do mnie wracają. Piekielnie się cieszyłem, kiedy wsiedliśmy dzisiaj do samochodu i jechaliśmy na Media Day. Pomyślałem sobie: „Kurde, wracam do siebie, już zaraz będę walczyć”. Nie stresuję się już tak mocno jak kiedyś, ale znowu czuję te emocje. Tego zabrakło ostatnim razem i właśnie tego najbardziej potrzebowałem.
Były mistrz KSW podkreślił, że dziś towarzyszy mu przede wszystkim ogromna motywacja do ponownego wejścia do klatki.
To jest głód. Taki nienasycony głód tego wszystkiego. Ja lubię nazywać to swoim ogniem. Czuję ten ogień w środku i wiem, że ostatnim razem go nie miałem. Teraz będzie zupełnie inaczej. Myślę, że będziecie to widzieć. Moje oczy będą płonąć.
„Nie mogę się doczekać tej walki”
Choć rywal zmienił się na ostatniej prostej i zamiast Rogerio Bontorina naprzeciw Przybysza stanie Edgars Skrīvers, Polak pozostaje w pełni skoncentrowany na swoim zadaniu.
Na zakończenie rozmowy zdradził również, czego kibice mogą spodziewać się po jego występie podczas gali w Gdyni.
Wróciłem. Mam z powrotem ten ogień w oczach, mam to wszystko w sobie. Nie mogłem się doczekać, żeby wyjść do klatki i cieszyć się tym wieczorem razem z moją publicznością. Chcę wygrać ten pojedynek zdecydowanie, a później usiąść pod klatką i z przyjemnością obejrzeć, jak Bartosz Leśko zdobywa pas. Mam nadzieję, że cała Gdynia i całe Trójmiasto będą miały powody do świętowania. Jeśli jesteście moimi fanami, to liczę, że będziecie cieszyć się razem z nami.
Do pojedynku Sebastiana Przybysza z Edgarsem Skrīversem dojdzie już w sobotę podczas gali XTB KSW 120 w Polsat Plus Arenie w Gdyni.
Zobacz także: Sebastian Przybysz nie odpuszcza walki o pas: „Muszę wyszarpać tę okazję jeszcze raz”
























