Grzegorz Szulakowski triumfował na Strife 18, ale jego powrót do klatki po dwuletniej przerwie wzbudził pytania o to, dlaczego np. nie doszło do walki w KSW oraz co sprawiło, że plany walk w innych federacjach legły w gruzach?

40-letni Grzegorz Szulakowski (21-10-1) zakończył swoją dwuletnią nieobecność efektownym zwycięstwem na Strife 18. Po trudnej pierwszej rundzie zdominował przeciwnika w drugiej odsłonie, kończąc walkę przed czasem. Jednak droga do tego powrotu była znacznie bardziej kręta, niż mogłoby się wydawać.

Były zawodnik KSW nie ukrywa rozczarowania sposobem, w jaki potraktowała go największa polska organizacja MMA. „Szuli” podkreśla, że jego bilans 4-3 w tej federacji nie odzwierciedla rzeczywistego poziomu, jaki prezentował w klatce. Dwie z trzech porażek miały bowiem szczególne okoliczności – walkę z Shamilem Musaevem stoczył po ekstremalnym zrzucaniu 17 kilogramów, natomiast starcie z Marianem Ziółkowskim przyjął zaledwie trzy tygodnie przed galą.

Uważam, że po tym, co zrobiłem dla KSW powinni dać mi tą szansę. Ale dali mnie na minę, to moją karierę przyćmiło… przyznał szczerze weteran.

Rozmowy z organizacją trwały, ale ostatecznie nie przyniosły konkretnych propozycji. Szulakowski długo łudził się nadzieją na powrót do KSW, co znacząco opóźniło jego aktywność w innych federacjach.

Alternatywne plany również nie wypalały. Głośno mówiono o potencjalnej walce na FEN 61, która miała być starciem o pas BMF przeciwko Bartoszowi „UFOLOWI” Kwiatkowskiemu. Jednak i ten projekt upadł z powodów całkowicie niezależnych od zawodników. Oficjalnym powodem odwołania pojedynku były względy bezpieczeństwa, choć szczegóły tej decyzji pozostają niewyjaśnione.

UFOL ma problemy z kibicami, zablokowali go kibice z Kielc. Ta walka miała być przesunięta na Częstochowę, ale tam też wynikły problemy kibicowskie i ta walka poszła.

wyjaśnił Szulakowski mechanizm, który ostatecznie przekreślił jego plany na walkę w Fenie. Problemy z fanami skutecznie zablokowały realizację tego starcia w dwóch lokalizacjach.

Teraz 40-latek skupia się na Strife, gdzie otrzymał szansę na spektakularny powrót. Organizacja rozwijająca się pod okiem Artura Ostaszewskiego doceniła doświadczenie i umiejętności weterana. Szulakowski nie ukrywa wdzięczności za tę możliwość, jednocześnie planując kolejne starcia w tej federacji, w tym potencjalną walkę z Jurandem Lisieckim.