Tom Aspinall po raz pierwszy tak szczegółowo opowiedział o konsekwencjach urazów, których doznał podczas walki z Cirylem Gane. Mistrz UFC wagi ciężkiej przeszedł aż trzy operacje oka i przyznał, że były one najbardziej bolesnymi zabiegami w jego życiu. Odniósł się również do krytyki kibiców, którzy zarzucali mu, że celowo wycofał się z pojedynku.

Ostatni występ Toma Aspinalla zakończył się ogromnym rozczarowaniem. Podczas gali UFC 321 jego starcie z Cirylem Gane zostało uznane za nieodbyte po serii przypadkowych trafień palcami w oczy Brytyjczyka. Urazy okazały się na tyle poważne, że mistrz kategorii ciężkiej musiał przejść aż trzy operacje.

W rozmowie w podcaście Great Company with Jamie Laing Aspinall przyznał, że żaden wcześniejszy zabieg nie był dla niego równie traumatyczny.

Przeszedłem trzy operacje. Jedną na lewym oku i dwie na prawym. Miałem wcześniej wazektomię i wydawało mi się, że to najgorszy zabieg, jaki można przeżyć. W porównaniu z operacją oka to jednak nic. Naprawdę nic.

Brytyjczyk szczegółowo opisał również sam przebieg zabiegu.

To było piekielnie okropne. Przez cały czas byłem przytomny. Leżysz, zakładają ci urządzenie, które utrzymuje oko otwarte. Oczywiście wszystko znieczulają – kroplami i zastrzykiem z boku oka – ale cały czas widzisz, jak ktoś zbliża się do ciebie skalpelem i rozcina gałkę oczną. To było naprawdę przerażające.

„Bałem się, że już nigdy nie będę widział”

Aspinall przyznał, że w pierwszych tygodniach po walce największym problemem nie był ból, lecz strach o własny wzrok.

Szczerze mówiąc, na początku bardzo się bałem. Zwłaszcza przez pierwsze dwa tygodnie. Naprawdę zastanawiałem się, czy wszystko będzie w porządku i czy nie stracę wzroku.

Mimo poważnych problemów zdrowotnych Brytyjczyk spotkał się z falą krytyki ze strony części kibiców, którzy zarzucali mu, że wykorzystał sytuację jako wymówkę do zakończenia walki. Jak sam podkreśla, doświadczenie to uświadomiło mu, jak bezwzględny potrafi być zawodowy sport.

Zrozumiałem jedną rzecz – kiedy walczysz, dla ludzi jesteś przede wszystkim sobotnią rozrywką. Jeśli walka się nie odbędzie, wielu kibiców automatycznie będzie przeciwko tobie. To przykre, ale takie są realia. Nie mogę oczekiwać, że miliony ludzi będą przejmować się mną jako człowiekiem. Oni zapłacili za walkę i chcą ją zobaczyć.

„Ludzie za telefonem nie wiedzą, o czym mówią”

Mistrz UFC nie ukrywa, że do dziś spotyka się z komentarzami sugerującymi, iż celowo uniknął pojedynku z Gane. Jego zdaniem najczęściej wypowiadają się osoby, które nigdy same nie weszły do klatki.

Nadal czytam komentarze, że uciekłem z tej walki albo że nie chciałem tam być. Wielu fanów MMA nigdy jednak nie stoczyło żadnego pojedynku i nie rozumie, ile trzeba poświęcić, żeby znaleźć się na tym poziomie. Najczęściej takie rzeczy piszą właśnie osoby, które nigdy nie walczyły. Jeśli siedzisz za telefonem i oceniasz twardość zawodowego zawodnika MMA, to tak naprawdę nie masz pojęcia, o czym mówisz.

Przypomnijmy, że Aspinall pozostaje pełnoprawnym mistrzem kategorii ciężkiej UFC. Brytyjczyk wraca obecnie do zdrowia i przygotowuje się do kolejnego występu w oktagonie.

Zobacz takżeKlaudia Syguła podpisała nowy kontrakt z UFC! Polka zadebiutowała także w rankingu organizacji

źródło: Great Company with Jamie Laing